Utwory
kauczukowe wróżki grzebią swoich braci za trud dziękują za wyładowania atmosferyczne
moje plusy i minusy są jak dobre monety w klaserach chowane w szafce na komodzie nabierają blasku nie każdy może je posiąść
grzybki jagódki wąską wibracja to las z krasnalami plastik i śmietnik gapie w postaci sarenek a jeleń wypatruje królowej
są granice kantów których nie należy przekraczać dowcip jest śmieszny kiedy wszyscy się z niego śmieją a chamstwo zawsze pozostanie chamstwem w związku z niskimi lotami przechodzę na te wyższe nie gniewajcie się to koniec te...
miałczały dwie syberyjskie kotki ich chichot czarodziejskich chochlików nad karlim runem w wiewiórczej norze jedynie drążyły swoje kanały chore na serce insekty
krzyk dzikich róż uginał się pod ciężarem taksówek kiedy wybiegła zapomniała szalika stopa za stopą upadła krwawiły kolana weszła do jednej z nich
usiadła na ławce w paru skokach zaparkowała jej ciało sprężyste uniosło się do góry parkany pokryła mgła
mięsiste krocza dziewic pachną kwiatami nie to co za kilka lat
wszystko co mogę o niej powiedzieć jest zakazane przez to fascynujące
w pszeźroczach klaustrofobiczne sutki potarte o tamburyn ciemnieją widzę jak mnie obserwujesz spójrz w lewo zza roku wychylam się juro pójdziemy na stację z ulubionego skwerku będziemy oglądać kosmiczne zawirowania...
opustoszały ulice jego niskie IQ zbanowane ślepcy przechodzą przez ulicę a samochody jeżdżą w krykieta orkiestra dęta dyma walca
intrygantka spełniła swój obowiązek jaj chude ciało rozłożone na temblakach rozsypało się trzeba zetrzeć kurze
tampon jak cygaro pomyłka proszek w walizce kielonek na grzbiet