jesteś czyimś kłamcą o nazwie niegrzeczne dziecko widziałeś zaufanie przekraczając granice w otwartych ustach nawet gdy się śmiejesz nie jesteś prawdziwy w ostateczności wszystko zależy od słuchającego
Utwory
Blutiges Chaos schwebt in der Welt. Schlaegt unschuldiges Laecheln. Kinder weinen ohne Grund Nachts,wenn es dunkel ist. Nur das schwache Licht einer Pumuckel Lampe bringt sie in der Schlaf. Trotzdem hoere ich Schr...
odbite w lustrze wewnątrz oczodołów kruche myśli sparaliżowane konfliktem szukają spokoju i stabilności słabe reakcje anty-ego podgrzane agresją pozwalają przeglądać się nie-długo nie wiem czy to maska walczy czy j...
stary duch jak oddech w ciszy i spokoju nazywa mnie człowiekiem nie chcę słuchać on wie wszystko lepiej i przeszkadza mojemu myśleniu dręczy monotonnie charczy grożąc karą za uczynki głupie odpadami obrzuca przedsięw...
są jak jedwabna nić którą owijasz przynętę wyssaną do ostatniej kropli zostanę pajęczycą ulubioną utkaną w pajęczynie z twoich rąk będę jeść
zwykła droga a nad nią most i cisza wiszące przeznaczenie splątany wiarą przydrożny krzyż pode mną płonie duszący dym wypełnia płuca czy nadszedł czas na odzwyczajenie
na trawniku zmoknięty pies podsikuje czterolistną koniczynę zdmuchnął wiatr resztę liści na ulicy zabłąkany turysta chce przejść na drugą stronę zakładając płaszcz właśnie przestał padać deszcz a ja pod parasolem wśród pęd...
smutny człowieku w szarości życia całujący wrzosy zapominasz oddychać codzienność w maratonie dławisz fasadą dzikich róż przymykasz oczy niewiele pytań pozostaje szkoda że istniejesz
uciekam nie goni mnie nikt nie obchodzę świata dookoła patrzą chciwie przenikające dni w wyznaczonym czasie przeganiam maratoński bieg z laurowym liściem na głowie
za nami utkana fasada oddziela pytania od słów karmiąc niewinnych cierpieniem stoimy w milczeniu
opiszę drżące słowa z zimnego źródła poznanych marzeń nie będę oskarżać tylko nie przeszkadzaj przeczytasz jak skończę myśleniem owijam głowę przypomnij czy zrobiliśmy wszystko dla naszej przeszłości zasłaniasz s...
czuję ciepło wtulona w ramionach i zapach ten sam nie przestaje kwitnąć lawenda fioletowym smakiem upajam pragnienie chcę pozostać jak na fotografii w bezruchu przetrwam będą pamiętać
teraz zakładasz zimowy płaszcz a moje buty są letnie jak słowa wypływające z ust które smakowaliśmy łączyliśmy ukryte przed światem nigdy nie wypowiedziane wprost i jak nieprawda ściśnięta w kieszeniach nie zawsze oznacza z...
w przezroczystej sukience prawie naga przekraczam normę wyznaczonej przyzwoitości zwracając uwagę na łapczywość przeciwnej płci wdzięcznie karmię do syta wypasione źrenice krążą ulicami i proszą o więcej
strach jest we mnie nie zabraniam kiedy chce użyć siły czasami drwię i udaję że się boję w nocy wyzwala żądzę wykorzystując ciemność wygrywa zalewając zimnym dreszczem sztywne ciało
zadzwonił telefon rozbudzając ciekawość nadstawiam wyczulone ucho ziewając unoszę słuchawkę hallo zgasło światło po omacku odkładam wiadomość na koniec lekkiego snu rozjaśnione żaluzje przepuszczają słońce chowam głowę...
chwytam dawne dzieje wsłuchując się w muszlę wygrzebaną z piasku dostrzegam ślady zielonego liścia na kamieniu obmytym falami przyciągnięta wyobraźnia martwych skarg powraca
skoczę skaczę zaskoczę wielu z was przypomni sobie skakankę w dzieciństwie soczyste truskawki pachniały inaczej
zmieszane spojrzenie grając światłem rozsypanych śmieci blednie w oczach miejskich gapiów zatracona duma czuje sie jak wrona wyszukując smaczne kąski kracze tak jak oni