w głowie rodzi się plan idę i nie sam przy was trwam nadchodzą dni chude czasem tłuste głowa w chmurach nie martwię się zbieram ziarno do ziarna spichlerz mam w sobie miłe chwile zamieniam na motyle gdzie jest ta mił...
Utwory
drzewa żywe tętnice matki Ziemi tam gdzie ich nie ma nie odnajdziesz schronienia w błogosławionym cieniu zadumany umierasz z pragnienia prawdy z zamkniętymi na wieki powiekami ostatnie słowa ostatnia droga bez końca...
jestem ptakiem który nie ma gniazda jestem ja tu i teraz na skrawku nieba i nikogo nie ma bo któż mógłby być wolności smakuję nad morza urwiskiem klify wysokie marszczą czoła wpatruję się w obłoki topią grzywy n...
idę ulicą jakby martwy noc wkrada się pod koc latarnie błyszczą ciepłym światłem do siódmej rano odbite w lustrze kałuż pod twoją powieką zaśnie dywan asfaltowy ciągnie się przepasany zmiana świateł na czerwone ktoś...
skaczesz do mnie w wodzie zielona żabka mały kumak kuma wieczorem napełnia worki powietrzem zawsze ma chęci poskać po żabkach to jego cel nie zabawa siła instynkt prokreacja będzie więcej zielonych żab wesoły...
siódma rano idę ulicą biegną zamyślone głowy patrzę na reklamy choć wysoko każdy chce zarobić niewinne głowy tracą czas na nieważne sprawy w kieszeni dyszka starczy na cygaro na coś do picia ulice wąskie mo...
z głębokich lasów gdzie szept grząskich łąk i spękanych pól bezwzględny czas kruszy kości w wypalonej duszy serce nie bije nie poruszy echo nie drga cicho blade policzki wyczute wtopione czujesz chwile gdy ś...
człowiek szedł z drzewa kamienną siekierą ściął sośniaka zbudował drabinę do nieba nie sięgną szczytu po prostu przegrał z Bogiem zbudował wieżę Babel by dosięgnąć szczytu by pławić się w zaszczytach taki człowiek...
hej stary nie marnuj dni wiatr wyrywa czarno białe kartki z kalendarza dentysta usuwa kolejny ząb czas marszczy nas a ty a ni dobry ni zły taki sobie na dole pod sklepem napojami sterczysz dniami jak dąb jak drzewo my...
bez ciebie usycham brakuje w atmosferze tlenu jesteś wodą pragnę pić nie żegnaj mnie żółkną trawy na oczach blade sny bez ciebie nieważne słabe dni bez ciebie płaczę razem ze mą niebo patrzy zasmucone
słoneczny wiatr wiatr we włosach poważna twarz poświęcenie odwaga jedno uderzenie na powrót bez szans z siłą uderza znienacka burzy mury nie do zdobycia nie ma oporów jednak myśli poświęcenie życia za ojczyznę...
w małej knajpie popijesz najesz do syta małe knajpki jak dym z fajki miło przytulnie usnąć tak we trumnie jak u mamy Lilianny przyjemnie popijamy piwo wódkę farbowane whisky na odchodne pełno nas tak wygodnie ta...
w twoim sercu coraz mniej słodyczy usta nie smakują wiśnią słodycz z ciebie ja to wiem inny nikt nie wie o nas całkiem nic wciągam cię na parkiet wciągam z sziszy całkiem niezłe bębny gitar czysty wiatr przecina membrany...
serce rośnie w oczach jak latarnie światło nie gaśnie w nadziei jasnej miłym słowa bez oporu nie opieram się o ranty stołu uśmiech nie znika tu król tam dycha wyczuwam dreszcze proszę o jeszcze coś skubie policzki z gło...
codziennie inny deal dzień za dniem omija mnie na lewą stronę jutro wywrócone wczoraj wywrócone na lewą stronę wszystko co wokół zmienione oświeceni w oświeceniu drzemią pieszczą swą mądrość czekają na Boga spóźni...
na balkonie relaksuje dłonie skręt na wardze dymi ze spokojem oczy wpatrzone w zieloną ścianę lasu brzozy buki dęby chwieją grzywy wśród aut hałasu asfaltowy dywan nikt o mnie nic dobrego nie powie ograniczone pusto...
ile jeszcze krwi ile wody popłynie czerwie żywią się mięsem zgniły świat cuchnie paplam nogami w błocie na walizkach przed świtem kończy się dzień niedopity odjeżdżam z karabinem w dłoni zabijam życie za życie tak zarabi...
wtopiony w zieleni toń zbielałe włosy na skroniach zakwitł radosny maj słońce dotyka ziemi pieści skorupę zlizuję smak wiśniowych ust szarpiesz naginasz nie wytrzymam guziki koszuli na podłodze tańczą pogo ja...
nienawiść ma zwęglone oczy czarne na białym zmieszane pod jednym sztandarem w sercu zazdrość korniki w drzewie dłubie wierci ma chęć na więcej człowiek w gniewie zbija mieczem łzy w nieszczęściu kroplami utraco...
nie dzieje się nic na kącie kilka piw chmiel lubi rozmowę muzykę w duszy na łące kilku kumpli kapela na scenie my młodzi artyści rocznik siedem sześć płyną dźwięki w przestrzeni nastrojeni gitar jęk bębny w tle gra zabawa...