Przejdź do treści

nie jesteś wesoła nie śmiejesz się jak dawniej dlaczego mokre krople moczą oczy wszystko moja wina dlaczego wciąż to pytanie dręczy że właśnie ciebie spotkać mi dane przeznaczeniu nie podołałem cierpię czekam odwróci się...

lewitacja

Inne

k urwy na ulicach wielkich miast budują świat od podstaw na dole szczury w kanałach brud przeczesują rury wyjadają smakołyki nie ma czasu ciemno i drogo młodzież w bramach kira są apteki i tabletki po cenach na awiomar...

a kiedy

O sobie

a kiedy umrę nie płacz nie żałuj szkoda mokrych chusteczek wokół zło zbiera żniwo wokół powala nienawiść kto dał prawo by zabijać umieram w walce na rozkaz nie dla chwały każda śmierć inna różnica nie wielka bohaterska...

nie pozostało nic nie mam domu z którego bym uciekał teraz chętnie przekroczyłbym próg pokoju wracać nie ma gdzie szkoda gdzie się nie ruszę nienawidzą gdzie się nie spojrzę krew wojny krzyk sztorm w głowie szum szalony...

cisza przed burzą wielką burzą słów skłębione czarne chmury duszno jaskółka szukają miejsca niski lot tłem ciemnego ciężkiego nieba jakby miało zaraz spaść błyskawic promienne ramiona roztrzaskują wszystko na swej drodze...

nigdy na siłę nigdy po prośbie nie jesteś tego warta nie zasłużyłaś na błaganie oceniłaś siebie zbyt nisko takie życie by wycenić i nie zrozumieć grasz jak tańczą odeszłaś bez słów nie płaczę przelewam miłość na ciebie...

nienawidzisz jestem bo kocham jak nikogo innego oddałem tobie całą swoją miłość czuję jakby ktoś zabrał mi moje krótkie życie wszystkie plany marzenia jak listy rozrzucone chaotycznie wiązałem z tobą każdy koniec egzysten...

solą być w oku złego systemu do młodzieży należy zdobywanie szczytów na zaszczyty przyjdzie złodziej czas wytrwale trwaj rób to co robisz najlepiej cele stawiaj jasno i dąż drąż nie ustępuj nasze reggae niesie przesłanie...

urodziłem się wczoraj nieświadomy dzisiaj przyszłych lat dni zaznaczam krwią barwię twarz włosy długie warkoczu gruby na plecach ślad twoje oczy nie mówią wszystkiej szczerej prawdy zamykam się na jakiś czas w celi marz...

mimo krótkiej skóry zamykam powieki naciągnięta otwiera zwieracze gazuję pęka balonik i gumka w beg-esach smród wypełnia przestrzeń między podłogą a sufitem ratuj się kto może zamknij nozdrza nie otwieraj oczu czarn...

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie