w buzi dużo słów rozumiemy się bez nich gdy dopada blady świt milczenie złotem milczenie owiec milczysz ty i ja milczę liczę na dni pełne nas celebryci mówią nam nas dwoje niegdyś sam snułem plan teraz my...
Utwory
zapragnęłaś miłości zapragnęłaś chłopca dostałaś prosto z Rejowca przyjechał w mundurze zrobiłaś oczy duże wiedziałaś że to ten nie opuszczałaś go chodziłaś u boku jego jak cień zapragnęłaś miłości zapragnęłaś...
dodać cukru to inaczej od mieszania się do życia płynie gardłem z chęcią łaknienia ubrany byle jak stary prochowiec aż strach nie powinno być tak a bywa tak że niechęć pcha nienawiść na głębi bardzo boli wid...
obrać drogę w dobrym kierunku na widnokręgu powiek ukołyszemy w tej perspektywie wszystko kończy się zbyt wcześnie noce takie krótkie wino zbyt mocne życie nas pogrzebie jeśli nie będziemy w ruchu widzę dwa nagie miecze p...
pomiędzy framugami przestrzeń w otoczeniu drzwi zamknięte wytrychem otwieramy komory czerwieni nie pamiętać o sobie nie tak jak trzeba dni przerzucają leniwie życie na niezamieszkałych barkach
męczeństwo pozbawiło serca pół upływasz w snach niepogodny dzień kasandryczny pochmurny kompletu naj życzę ci nieść będą cię opuszczony czas daj przesiąknąć odezwij się szarpię kartki z kalendarza nie otwiera...
siema ziom pamiętasz ten stary dom tam pierwszy raz poznaliśmy smak wielu używek dziewczyny pachniały latem teraz zburzony wywożą gruz dach przeciekał wspomnienia po to są by czuć dym tamtych lat policz...
milczący w rozmowie z Bogiem każdego dnia walczę ze sobą najgorzej nocą gdy się nawarstwia siła demonów idę do przodu mimo wad braku zalet widzę że mija mnie cień każdego dnia walczę ze sobą na...
żyjesz bo potrafisz się uczyć jeśli walczysz ze sobą powinieneś wygrać jeśli nie przeminą twój czas zakopią cię okryją wiekiem jeśli tak nikt nie zastąpi ci drogi żadna kłoda każda spróchnieje nim dotniesz...
każdego ranka budząc się czuję lęk kto stworzył go kto kierować chce mną wyrwany ze snu umieram znów dokąd ta droga te fałszywe twarze wciąż wskazują nam dokąd iść mam dość chcę do domu mamo wołam cię dlaczego...
tak niewiele mam lecz wszystko chcą odebrać gdy nie będę miał już nic nie podarujesz mi nieuchwytnego uśmiech zamknięty w garści mały świat zanurzam pod powiekami utonąć dziś we łzach okryty smutkiem szarego dni...
upłynęło wiele lat wiatr wiał w Wiśle masa wody kłody i gałęzie na brzegu czułem chłód i strach jakby był wieczny bałem się przez szare lata nie opuszczałem czterech ścian muzyka w centrum ja kilku dźwięków na pięcio...
uśmiechasz się supłasz dłonie nie jest przystojny genetyczny błąd serce miał dobre co wiesz o nim żal ugniata od środka poznać mógł cię poprzednio o kilka lat za późno dzieci wyrosły żyje się wygodniej wina pan...
tułam się w ich świecie ślizgam się ulicami zatłoczonych miast zasypiam z odrobiną szczęścia między zębami przytulam twarz do ciepłych kartonów idę przed siebie ze spuszczoną głową jak świnia co nie widzi nieba lustruję...
dni przeminą słowa uschną sawanny na popiół ususzą siwowłosy róże przekwitną i ciało kobiety choroby posiądą wnętrzności lekami wymęczeni zmarniejemy schorzali garbaci marność nad bezwartościowościami żyj tak...
być jak skała twarda samotna z czasem zwietrzała na niej orle gniazdo wykute mocne być jak woda zimna czysta co życie niesie w objęciach dzban z czasem mętnieje zbija życie dając życie być wiatrem co dmie...
ile życia tkwi w człowieku czasem mam go dość przy życiu trzyma mnie jakaś moc dzień za dniem ubywa nas płynie czarodziej czas w człowieku zamyka się rozdział ile życia tkwi w człowieku ile uderze...
ile w nas prawdy o tyle samo kłamstw na torach gdy nocą zanucę kilka słów powiem że doskonale wyglądasz tak na prawdę wygląd twój posiada pewną wymowę lecz dla mnie nie znaczy nic ważne że ze mną zaśpiewasz samotniki...
dla ciebie morze poszukiwany łakomy kąsek kwiaty na początek krótki spacer brzegiem morza fale między nami się nakładały wiatr wiał słowa niósł w garści piasek pieścił stopy obsypywał się między palcami słońce opa...
kij w wodę nożem w masło gąbka naciąga wodą opada mgła układam się do snu ktoś inny wstaje od komputera u sąsiadów muzyka do rana co pięć minut sto lat potem tylko kac wyleczyć się ze schizy szarego dnia...