W ręce trzymał ingrama Zabił chama Dostawał różne zadania Nie bał się wyzwania Czasem polityka Nie raz prezydenta Praca jego była piękna Nie miał skrupułów Zabijał dla dobra ogółu Sam zabił tyle Nie wie już ile.
Utwory
Znowu go czekała praca Przyjechała już limuzyna Chował obrzyna Jak wielu lubił strzelać do celu Dzisiaj jest w Berlinie Tuska kara nie ominie Leży już na dachu budynku Snajperkę złożył Celownik ustawił Tuska jednym strzał...
Nikt o tym nie wie Postrzegając siebie Zrozumiałem już się nie bałem Nie jestem ideałem Nigdy tego nie chciałem Na zmianę nie czekałem Że będę to robił co jakiś czas Może nauczę się śmiać.
Jestem sam nabieram wody dzban Wspinam się po linie Czekam aż samotność minie Nie topie smutków w winie Gdy przychodzi czas Nie uciekam tylko stoję Już się nie boje walczę o swoje O to co moje.
Czy zadasz sobie trud Przekroczysz próg Będziesz szczęśliwe życie wiódł Czy zatańczysz taniec miłości Dla gości ulegnę radości Nadszedł świt niebyt znikł.
Ani księciem Jestem prostym człowiekiem Dobrym przyjacielem Co mam to dziele Minie czas Pomogę tobie Chociaż raz.
Przekraczam próg Jestem cieniem Pomocny lecz niewidoczny Czasem gdzieś się pokaże Spojrzysz raz czy zapamiętasz Moją twarz chociaż raz Znikam na długi czas Żegnając was.
Kąsa jak żmija Jadem nie świecąc przykładem Autorytet to żaden O głowę o każdego niższa Ale się wywyższa Nie zna granic Wszystkich ma za nic Nasz mistrz gramatyki Wielki ekspert krytyki Ja się pytam co potem Jak ciebie z...
Coś zmień Za nim zniknie cień Wyjdzie słońce Przyjdą myśli kojące Za nim dzień się skończy Wrócisz do domu śpiący.
Wrzuć mnie do zimnej wody Jestem młody nie potrzebuje wygody Daje podaję ci rękę na zgodę Tak konflikty łagodzę Wrzuć mnie na zimną wodę Broń swoją złoże Chowam noże i pistolet Dzisiaj nikt nie poległ.
Wiem ile jestem warty Więcej żywy niż martwy Nie pełnie warty Niosę wielkie brzemię Nikt tego nie zdejmie Pracuje nad tym Żeby zmienić coś Nie potrzebuje sławy Nie chce być krytykowany Chce być tylko obrażany Tylko szan...
Podnieca mnie twój dotyk To działa jak narkotyk Tym większą dawkę Moje ciało brało Tym bardzie moje serce bolało Ciągle mi było mało Moje serce się zatrzymało Twoje usta zdziałały cuda Nie żyje już nuda Twój pocałunek sma...
Będzie długa I wąska jak Złamana gałązka Kieruj się na wschód Tam zbierzesz miód Zdarzy się cud Gdy będzie chłodno Ruszysz w drogę ponowną.
Chciałby być Einsteinem Albo kotem i mieć siedem żyć Spadać na cztery łapy Robić nocne wypady Łączyć się w gromady Albo być kowalem Nad swoim losem Panować wytrwale.
Moja siostro Mowie szybko Moje myśli nie znikną Ty nie umierasz Na wycieczkę się Ze mną wybierasz Zabiorę cię daleko Morze do snu cię ukołysze Znowu twój głos usłyszę Z końcem dnia nie sięgniesz dna Zobaczymy zachód słoń...
Wiesz dużo o człowieku Piszesz wiersze Tworząc słowa coraz piękniejsze Piszesz lekkim piórem Twoje wiersze czytają chórem Tworzysz dzieło Skąd ci się to wzięło Twoja sztuka Jest godna mistrza Który się nie wywyższa.
Kształtują świat przyszły Wszystko dzieje się w głowie Tak powstają nowe technologię Biegną myśli szybko Nowy projekt wymyślą Świat który był mały Rozbudowuje się cały Nie ma nic do ukrycia Zmienia ludzkie życia.
Znajduję fotel cichy W głowie układają Się nowe wierszyki W rytm muzyki Umysł dostaje Olśnienia słowa W wiersze zamienia Pobudza zmysły Kształtuje nowe pomysły.
Miłości kres Nie uronię Więcej już łez Samotność Moją drogą jest Tak już jest Przejdę ten test Samotność moja Siła jest niech Położy wszystkiemu kres.
Jedzie strażak zuch Już gaśnica idzie w ruch Już na alarm biją dzwony Dom ogniem jest palony Przyjechał woź strażacki Ogień szlauchem polewa Dom który się cały palił Strażak ocalił.