Już nic Moje serce Jest jak suchy liść Łatwo się kruszy Może kiedyś się wzruszy Czy pęknie kiedyś Jak balon Bijąc na nowo Będę inna osobą Na miłość gotową.
Utwory
Oczyszczaj powietrze Liście spadają z drzewa Takiej pogody nam trzeba Wiej wietrze życie będzie lepsze.
Weno podaj mi swoją Pomocną dłoń Przekaż mi co mój Umysł wymyśli Kierując poprawne myśli Niech powstają Wierszy tysiące Wyrazy ciepłe Jak słońce Moje serce kojące Wzruszające do łez Dla czytelnika To pierwszy test Że...
Lecą płatki białe Zakrywają pola całe Sople z dachu ściekają Widok przyozdabiają Piękno zimie nadają Chociaż długa i zimna Natura zawsze jest inna.
Pada deszcz Nuci spokojna pieśń Wiatr słowa niesie Lecą krople z liści drzew Słychać gołębi śpiew Niosą dobrą nowinę Żegnają zimę.
Zadowalasz pięknymi snami Słodkim smakiem twoich ust Pocałunek namiętny Uśmiech cudowny W piękną chwile zmienia Moje serce bije mocno Będę miał drogę miłosną Moje szanse wzrosną.
Odpierają wojska małe Nic ich nie powstrzyma Tylko sroga zima Jej żadna broń Się nie oprze Puste łoże Tylko kobieta Ogrzać może Morale wrosną Ciesząc się wiosną.
Kiedy miłości Chcesz poznać smak Szukasz tej jedynej Wielbisz ją całym sercem Nie pragniesz nic więcej Wszystko ma swój kierunek Jak pierwszy pocałunek Takie wspomnienia Nie warte są zapomnienia.
Machał dużym toporem Nie straszne mu rany Czy blizny wrogom Ścina głowę Życie kata ma gotowe Czasem w samoobronie Utnie komuś dłonie Nie roni łez twardy jest.
Z nami otwarte karty Warto jest ryzykować Głowy w piasek nie chować Do przodu wiosłować Podejmować wyzwania Niech nam życie Się kłania wedle uznania.
Stworzy obraz na nowo Powstają zdania Wiersz się kłania Krótki i prosty Lecz nie wyniosły Co zostało napisane Będzie przekazane.
Walkę toczy Z samym sobą Nie raz z osobą Strach ma wielkie oczy Czasem przegrana Raz wygrana Hartuje nasze ciało By ran się nie bało Aby wytrzymało Człowiek jest Zdolny do wszystkiego Gdy stawką jest Życie jego.
Nie zna granic Dnia i godziny Kiedy kogoś zobaczymy Może przyjść nagle Nawet nie wiemy kiedy Zapuka ktoś do naszych drzwi To możesz być ty albo my.
Przemierzam krainę cała Rzucam zaklęcia na księcia Jest żebrakiem Skromnym biedakiem Nie ma nawet miedziaka Kara jego taka Był nie uczciwy Dostał wyrok sprawiedliwy Teraz żyje w nędzy Bez pieniędzy Sięgnął dna Kara nie...
Uśmiech już na twarzy jest Mówi więcej niż słowa Ile dla nas jest warta osoba Wszystko nabiera znaczenia Nawet nastrój się zmienia Zamiast zdołowany Chodzi człowiek uradowany Dzień uratowany.
Bez rodziny Twardo ich Życie potraktowało Kłopotów mieli nie mało Jedyna rzecz Przy życiu ich trzymała Miłość przetrwała Pomocną dłoń im dała Żyli długo i szczęśliwie W końcu sprawiedliwie.
.Kierował nią gniew To był piękny śpiew Opowiadał historię Biednej dziewczyny Nie ponosiła za nic winy Nie przetrwała zimy Nikt nie podał Jej pomocnej dłoni Umarła w agonii Odeszła roniąc łzy Świat był zły.
Płakać nie warto jest Kiedy kieruje tobą gniew Dla wrogów nie ma litości Niech czują strach W swoich kościach Piach pod stopami Ziemie usłane różami Krew między palcami My weterani Do grobów was wysyłamy.
Ile odniosłem poważnych ran Ciągle sam Ile kropel krwi przelałem Jeszcze stałem Jeszcze walczę Nad grobem Czymś tańczę Nawet jak mi połamią palce Póki żyje Za twoje zdrowie pije Niech wam lepiej Się żyje.
Mijają miesiące i lata Nie ma końca świata Idziemy do przodu Nie padamy z głodu Zdobywamy doświadczenie Niektórzy są jak cienie Wtapiającą się w otoczenie Życie odmierza mi czas Wtedy patrzę inaczej na świat Każdemu ubywa...