Zaiste, w jego głowie nie po raz pierwszy tego wieczora zjawiły się kukły. Przybyły nagle i niby deszcz meteorów zorały równinę myśli. Nagi i bezbronny pozwalał, aby końce kolejnych gabitów przebijały jego mózg na...
Utwory autora
samotność doskwiera mi tak jak ślepcowi mgła rozbieram się i pilnuję swoich ubrań stoję na czatach nasłuchuję bo tylko to mi pozostało skoro wzrok jest do niczego dostaję gęsiej skórki bo słyszę stojąc po kostki we m...
Żona co noc wpuszczała do jaskini niezaspokojonego Lwa młode jagnięta Jagnięta nieme ze wzgórkami porośniętymi niezerwanymi jeszcze złotymi runami Nocne sukuby bez śladu potem w mgiełce porannej zaganiane do zagrody n...
Czasem rzucą się na siebie dwa kapryśne mięsa kawały które zapragnęły nagle znów stać się dla siebie ustami
Ona nosiła kolczyki w źrenicach Mąż jej podglądał facetów w latrynie Ona wcinała pasztecik dla kota Mąż zaś wykradał portfele w kinie Imię jej było Alicja, w krainie Czarów nigdy nie była Jemu było Noe, to trochę naiwne L...
ciała oślepłych oddano dziś fontannie chrupiące kości otoczono wodą milczą o wielkiej zbiorowej marzannie usta zaszyto by pragnienie rosło za to podziwiać bogactwa krainy do woli będą, bo wzrok im zwrócą wiosną w krainie...
Wasze tabu, moja buta Niegdyś w betach Teraz w Tebach Wciąż pamiętam o potrzebach... Arcytabu? Arcybuta! Tuba ryczy: bata szukać! Tabula rasa Ja jestem tabu, już od bobasa! Tabum! Tatabum!
patrzę gdzie ogród mój się podział... jest przecież tutaj tuż przede mną ostatni brzask nóż nad gehenną kwiatu któremu powierzyłem życie promień ostatni to, samotnik wdarł się bezprawnie w mrok ogrodu świeci jak gwiazda st...
Tu śnieżnokrwawe bbq tam rozum tuż ciepło me własne bezbarwne kuriozum tuż już smużką wonną unosi mnie zima tu w dżdżu już drwa płoną tuż płomień więc… to oddech tak płonie już mróz go zamiata mój oddech w śnieg toni...
miazmaty kartoflane... obiadki kochane! potrawy nieudane żołądki rozepchane powietrzem co się nam zwróci - prędko obetrzem Hola, ścierę daj, Pietrze!
Zaplątana w szprychy głowa ofiary chwieje się, kolebie, jak martwy pies na powierzchni leniwej, szerokiej rzeki. Wykonuje swój ostatni ekstatyczny taniec, ostatni nerwowy obrót zanim potwór maszyny odtrąci ją zniecierpl...
Zabiegał o tę miłość jak wściekły pies skonstruowany z krwi, kości i piany Wyrywał ją siłą nieistniejącą tak, jakby zdrapywało się resztki tlenu z martwego, nieczynnego niczyjego już podniebienia
Muzyczne interpretacje
Nagrania autora oraz interpretacje jego tekstów.
Brak dostępnych nagrań.