a bo też człowiek sam sobie psowa żadne tam takie mądre myślenie wypowie szybciej niż myśli słowa i mu zostanie ino biadolenie
Utwory
i cóż że kartę przewrócim de novo jakie to zmiany i losu podarki że niby data i takie tam owo ot próżne nadzieje czekanie przymiarki
a my po staremu zawijamy słowa czemu ach czemu no nic od nowa a ino tylko to co już było no choćby chwilką nowe się zdarzyło
ot płyną słowa bezwładnie rzucone byle ot tak a miały być mądre i ładne no kurna dlaczego na wspak
zebrały się autorytety do kupy i orzekły niestety do dupy choć prawa im dawam żadne i tak się wypowiedzą nieładnie popiszą swą wiedzą a ino tylko wszystkiego tyla co kot napłakał grzechu nie warta chwila coś ktoś na...
że niby wszystko wiadomo na nie i na temat że niby jasne de domo a jednak dylemat
a mnie się marzą zaprzeszłe widoki spokój z nich spływał i obiecanie cóż przyszły burze złego obłoki nic się na nowo już nie odstanie jeno ten obraz nie byle jaki coś w nim na zawsze zaklęte zostanie choć o...
i znów się wchodzi w nowy czas że niby szans bez liku mozliwości nadzieja kwitnie w każdym z nas by po tem po staremu móc się złościć
a znajdując nie zgubione mieszam się niezmiernie uzupełnił ktoś był stronę dziwneć niepomiernie ale cóż mi to to lata jakie jest tu branie taki naród jak oświata to odwieczny taniec wieszcze dawno już pomarli wiedząc...
w lustrze się waszych przeglądam oczu widok nieostry i jakiś taki że niby jasny widoczny też w nocy lecz taki sobie no prosto nijaki
zbryliły mi się teksty różniste biegają jak insekty wszędobylskie ja zaś je mieszam zapamiętale ośmieszam się wytrwale
całymi dniami się nudzę przelewam z pustego w próżne czasami się w sobie wzbudzę myśli nachodzą mnie różne efekty zaś przyjdą niechybnie jeno trza na to czasu dobrze że jesteś przy mnie choć trochę z tym ambarasu
a choćby przyszły wszystkie artysty uścisły dłonie klepały w plecy mię to nie rusza nie mówi byś ty zasłużył na mą uwagę twej rzeczy i nie by zara że je to gupie nie warte wcale zainteresowania ja tam po prostu niczego nie...
przygniotły mię płyty obrzydliwe przydusiły oddech i wenę chodzą po nich istoty swarliwe wrażliwcu nie pchaj się na tą scenę nie pożądaj sławy poklasku zaniechaj uniesień i przeżyć śmieci nie dają blasku najwyżej oskrzeli...
i przyszło znużenie jak zawsze wiatr hula po pustej komnacie nadzieja mię trzyma a jakże odbiję się jeszcze bracie
a gdy sie martwić juz przestanę wreszcie odetchnę pełną piersią odeśpię noce nie przespane zadowolony tą inwersją a gdy mi wisieć będą wszystkie niedokończone różne sprawy siądę na trawie gołym tyłkiem ot tak bez celu dla...
no jakby cię tu wywołać wyciągnąć za uszy nie bardzo jakoś sprowokować choć zachowujesz się hardo ugnieść karku ci wbrew choć trochę cię jakoś zahaczyć utoczyć wirtualnie krew tak byś nie zdążyła zagdaczyć a gdy mi się...
zatkło się czy co no zwyczajnie nie działa portal daje ciała a moż to tak specjalnie okazjonalnie
cieniem się kładą moje pragnienia że niby proste a skomplikowane ot tak po prostu i od niechcenia niech więc zostaną zmumifikowane bo przecież może kiedyś czas zdarzy słońce na drugą stronę zwróci promienie zawsze przecz...
no i kurna trza się zwijać zatkane ruły i tyla dalej nie da się nabijać i nawet wypić grzdyla