wyżej siebie nie podskoczę prawda to naga bezczelnie nie narzekam ni psioczę stawam tu nagi dzielnie wy zaś zrobicie co trzeba co wam się wyda i zmarzy takietam nie sięga nieba wam się poezja coś warzy
Utwory
a obraźliwe som a tkliwe wraźliwce same jakieś nad poziomamy latajom słabych dni nie majom ino esencja ingrediencja samiuśkie ckliwe poczciwe takiesi do czytania pochwalania i przeżywania takie som reszta won
tak totalnie byle nie nachalnie byle nie na siłę wtedy będzie miłe no i bez innych takich byle jakich skojarzeń aha i najlepiej bez marzeń bez tych tam kanonów kropków przecinków i innych farmazonów no wolność po całości...
sztuka to co no wielka ułuda bo kto wie kiedy się uda że nie nuda ot spostrzeżenie sztuka to wrażenie trudno mówić o wycenie
wszak wszystko już było no proszę ciebie dlaczego piszesz nie wiem
latam po niebie swoim moje tam wiatry i chmury co dalej nie wiem nie zważam na gbury szukam siebie
dobrze by było pisać dla ludzi tak po prostu po ichniemu brać za ryja temat przedstawić jaki delemat no problemem się pobrudzić zagadać nie nudzić trochę ich uszanować mniej perorować
i nie zadzwonię już do ciebie i telefonu nie odbiorę coś mi się stało nie wiem każdy telefon twój nie w porę
a ja je lubię ot tak z zasobów skubię a jak że niby nie teges śmeges wiem ale chcem i inne takietam na składzie mam złożyłem sam nie szukam w słowniku żadne uczone fikumiku som no to je mom
weź mnie weź mnie kurna weź mnie kurna do siebie cię pragnę jak nie wiem ty się droczysz boczysz psioczysz nie a to jesteś be
lubię cię cope lubię autentycznie i nie by tam zaraz pochwalić od razu chociaż uczucie me płonie cyklicznie nie mówię do cię jako do obrazu jednakoż jakoś trza by tu podkreślić przejęcie twe i zaangażowanie czy mógłbyś czase...
a to ci jesze powiem że nie łatwo mi z tobą i chocia wiesz znów się dowiesz nie nie jesteś moją niebogą nie jesteś moim marzeniem nie trzymam cię na piedestale nie jestem na twoje skinienie i wciąż pretensje mam ale je...
czasami zwiedzam śmietnik jest przewidywalny do bólu niezawodny w beznadziei ale przynajmniej pełny
bo mnie coś zawsze tam siedzi nie wiem dokładnie co inny więc powie: bredzi to kto ma rację no
był mróz cięte riposty i zdania rozmazany tusz mina nie do utrzymania uwiędłe marzenia niedoszłe cele rzeczy nie do uwierzenia niewiele a wiele
nie pytaj poety co chciał nad to co był ci powiedział napisał bo przyczynę miał jak wyszło to inny przedział
a by się samo nie stawało spraw sam by ci się chciało bo samo nierozumnym jest czasami szkodzi dość i fest
łapmy chwile one się nie powtórzą choćby i jak byle nawet gdy wkurzą
i miast za włosy przecie dłuższe one anielice wzięły się za cyce a tłum wył z uciechy powiadając wice na co pan przyjezdny do krwie zdziwiony jezyk w gębie stawiwszy prawił farmazony
wiele wersji kontrowersji nietolerancji wzloty najwięcej zacietrzewienia morze głupoty czasami perełka opluta brana z buta a wszystko w zazdrości sosie że niby nie a muchy w nosie no dalej mąćcie a poezja? w kącie