lubię te swoje choć proste lubię choć nazwa ich zwykła naiwne i częstochowskie ot tak wena mię bzykła kropków i kresków nie różni ni wsadzić ich gdzie sposobu chcesz swoje sztucznie ujmij ważne by cieszyły nas obu
Utwory
ot i się naczytałem wymiękłem i spotniałem wszak wszystko do bani żem nie poeta ani ani ubieram więc włosienicę wczołgiwam się pod schody niech przed innymi klękają narody
i tak się pozdrawiając mówią plusa nie stawiam na razie naprawiam sława nie zając
dobrze bym coś rozumiał domyślić się umiał nie zawsze chęci mam latać wysoko lubię też ram tam tam więc spoko luzu luzu mi brak a tak
a moż by tak nowocześnie współcześnie tak no od trzewi że niby odserdecznie zagadkowo bezpiecznie bo wszystko już było bo po co no po co miło
się wziąłem i zawziąłem tylko ambitnie i ostro dotychczasowe zmiąłem szuflada zachowa mą boskość
a co by tam chciał gdyby potrzebę miał a co by umyślił sam czy powiedział by nam a jak by powiedział co to łał! czy tak by chciał no wie kto a tak to domysły zostają tak mają
a gdy już nazwałeś wszem i wszystko wobec zrozumiałeś choć powiedz
kochaj swoje bo uczone obrobione ponad miarę jakoś takoś udrętwione wena karze ci na karę nie zabraniaj zaś drugiemu mówić co chce od niechcenia robić swoje po ichniemu innym nie chcesz sobie weniaj choć uczonyś masz w...
zdobył się na odwagę na chwilę nie bardzo docenił wagę zachował się był jak byle nie wart król swego dzieła nie zdzierżył wymazał zalążek jakiś myśl beła karłem się był okazał nie uszanował siebie nie uszanował innych...
a gdy nam przyjdzie wyjechać drzwi nie zamkniemy od domu nie mogąc nawet narzekać wsiądziemy wnet do wagonu a on nas powiezie w krainy gdzie smutki nieznane są wcale gdzie żalu nie ma i kpiny oszczędzą nas różni nachale...
biorę na klatę idiotę choć boli no przesolił pewnie bolało go bardziej cóż myśli twardziej biorę go na przetrwanie a niech tam potrzebni i dranie
czepiło się gówno łódki płyniemy ja poprowadzę łódka zwrot w zakręt krótki no dobra lecz innym razem
mów a ja posłucham mów kiedy chcesz byle do mnie mów ja pozbieram do ucha i nawet nie musi być o mnie mów choć mam tego w nadmiarze mów ja zbiorę to w całość mów chociaż dość już mi wrażeń...
spotkałem przy drodze nic nic nie mówiło było ot tak sobie leżało nie by zaraz jaśniało nawet nie przeszkadzało no było zaczęło mi się robić żal no nic też by jakoś chciało choćby kogoś na pal poumieszczało niby że nic...
stukam i pukam gdzie jesteś nie wiem choć ciągle szukam siebie nie zmienię czy lubię nastrojów drżenie ciebie ty moje sumienie no nie wiem
Skróty myślowe, niebezpieczna to sprawa. Można do kogoś nie trafić. Chociaż tak czasem mi się wydawa: czyta kto umie chce lub potrafi