Przejdź do treści

Sobota

W sobotni wieczór Na rynku jest głośno. Pijacy śpiewają lubieżne piosenki, Kurwa wygina się na latarni, Oświetlona bursztynowym blaskiem; Wygląda, jak żywiczna mucha. W pierwszej bramie Dwa pedały robią - Bóg jeden wie co. W drugiej Jakaś nastolatka klęczy przed dobrze ubranym emerytem, Mając nadzieję, że to Midas, a co więcej - litościwy. Chodnikiem idzie jakiś facet, Który trzymając, to co mu jeszcze zostało Dokładnie zrasza bruk przetrawionym alkoholem etylowym. Tak to wygląda - sobota w mieście. A nazajutrz bez grzechu pójdą do kościoła.
60 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

copelza 15 lat temu
a byłem przekonany, że w Wielkopolsce ład i porządek panuje:( a tam też syf malaria :(wartości poetyckiej nie jestem godzien oceniać, ale wyrazy współczucia . a właściwie to może to ci leży, bo jakoś nie narzekasz?:) ryba w wodzie?:)
A
Ależ nie, to nie jest Poznański rynek... nie będę mówił co to za miasto, żeby nie urazić...
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie