Przejdź do treści

Poematy Zimnej Góry cz.8

Egzystencjalne
Wdrapuję się na „Zimną Górę”. Szlak biegnie bez końca: Długi wąwóz zapchany osypującymi się kamieniami i głazami, Szeroki strumień, majacząca we mgle trawa. Mech jest bardzo śliski, jakkolwiek nie padał deszcz, Sosna śpiewa, choć wiatr nie wieje. Któż potrafi przeskoczyć ziemskie więzy I siąść wraz ze mną wśród białych obłoków?
83 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie