Przejdź do treści

a we mnie gra

jest całkiem spokojnie wiatr przestał roznosić kosze usiadł na tarasie i pogwizduje w stronę dymiącego komina nawet ładna ta melodia i ta baletnica w tiulowej bieli co kręci się kręci jakby w pamięci wybierała papieża a święć jak to nie święci klaszczą rozrzuceni po niebie patrzę na noc jak kradnie wylazłe za okna światło i liże ociężałe wilgocią parapety z tłem garbu księżyca na którym ostrza samolotów tnąc sine linie w kółka i krzyżyki co krwawią się krwawią w strugach skurczonego wszechświata a cisza jak to nie cisza drażni zarysy koron kruchą gałązką znudzone muchy resztką siły wcierają cukier słodząc brzuchy jakby pająkom chciały sprawić frajdę za kąciki wgapionych oczu jesiennie ziewających do bladych ściany co byczą się byczą łuskając farbę w kształt słoneczniku a ziarno jak to nie ziarno spada na ziemię z siłą meteorytu a we mnie gra lista dylematów czterdziesty piąty raz
61 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

ciezjem 9 lat temu
Wstępnie tak czytam:
jest całkiem spokojnie wiatr przestał roznosić kosze
pogwizduje w stronę dymiącego komina
nawet ładna ta melodia
i ta baletnica w tiulowej bieli
co kręci się
kręci
jakby w pamięci wybierała papieża
a święć jak to nie święci
klaszczą rozrzuceni po niebie

patrzę na noc jak kradnie wyłażące z okna światło
liże ociężałe wilgocią parapety
w tle ostrza samolotów tną garb księżyca
a cisza jak to nie cisza
drażni zarysy koron kruchą gałązką

znudzone muchy resztkami sił
słodzą brzuchy jakby pająkom chciały sprawić frajdę
byczą się
byczą
łuskając farbę w kształt słonecznika
a ziarno jak to nie ziarno
spada na ziemię z siłą meteorytu

czterdziesty piąty raz



Jest w tym tekście taka miła, ciągnąca się leniwość trwania, a jednocześnie przemijanie w tle. Moim czytaniem naruszyłam konstrukcję, ale to moje czytanie jest samym czyszczeniem, bez dopracowania.
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie