Przejdź do treści

dzwonisz i...

pytasz o serce, niepotrzebnie... już go nie mam oddycha powietrzem twoich piersi kiedy ich dotykam, czuję puls dziecka otulonego do snu, pełnego marzeń zbudzonych w porankach opowiadasz o wielkości kosmosu, a ja patrzę na usta pragnąc znikać w ich kącikach, być słowem i ciszą między nimi... kroplą oceanu płynącą wbrew grawitacji dotykać, wspinać się po szyi i spadać w w dół pod stopy, a potem do góry wznieść ręce... po biodra i bez pośpiechu patrzeć kiedy zasypiasz przez wiosnę, i zimę w powiekach, w nocnej koszuli, w warkoczu który teraz rozplatam ... w deszczu i słońcu
86 odsłon

Komentarze (6)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

nieanna 8 lat temu
no i tak kończy się uzależnienie od kobiety :(

szkoda,

szkoda kosmosu
K
kaja-maja 8 lat temu
ach te piersi
takie słodkie
w dłoń pasują
jak usteczka
słodkie i rozkoszne
jeszcze na błękicie nieba
to nie to samo
co lody zjadać w:):)
leopard 2 8 lat temu
kosmicznych kobiet nie mało
najbardziej podoba
mi się koniec
Lady Ann 8 lat temu
ciekawy klimat :)
*Mystique* 8 lat temu
Kocham takie wiersze :-)
zyga66 8 lat temu
Jest taki obraz Edwarda Muncha Wampir
5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie