Przejdź do treści

Ballada o (od)chodzeniu

Melancholia
Jak tu dzisiaj dać nadzieję życia biednym i chorym przynieść słońca nocą? Wspomóc tych ludzi dłonią swoją pokazać im ile szczytów jeszcze do zdobycia. Lecz kiedy ze śmiercią witasz się przed progiem słowa te cichną i leżą odłogiem. Liście spadły już z drzew i pozostały nagie. Pogoda dziś jakaś dziwna całkiem. . . Bo gdy opuszczasz mnie duszo moja ma najczystsza Jestem zimny jak śnieg niebezpieczny to pech Jesteś dziś za daleko od źródła Po polach i miastach się tułasz a serce już prawie się nie rusza. Ty opuszczasz mnie i wzruszasz. Jak tu dzisiaj dać nadzieję życia słońce nocą, wspomóc ludzi dłonią swoją? Kiedy gwiazdy już błyszczą z przepicia a wiatr woła do księżyca: - Polej waćpan! Zły to czas nastał by znosić cierpliwie zaparcia ! Kiedy opuszcza Cię twoja dusza i ze śmiercią stajesz przed progiem Słowa milkną i mają za swoje jesteś zimny jak śnieg Gdy opuszczasz mnie duszo moja ma najczystsza liście spadają z drzew pozostawiają je nagie mgła płynie i pogoda jest dziwna całkiem . .
58 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie