Przejdź do treści

Szyper na statku to Bóg

Od siebie
Całymi dniami trwoniłem czas przesiadywałem na biczu w karczmach i gospodach Złotej Wenecji Północy tracąc resztę groszy i szelągów bom wielce ukochał rum Wychylałem szklanice na brog i krechę nie za to co jest ale za to co będzie Choć ja na rufie a chłopcy na dziobie trzymałem ruder steru i liny żagli rwanych okrutną wichurą Czasem wysyłałem ich na reję po śmierć kazałem chłostać na gretingu i kabestanie innym razem zakuwać w dyby przeciągać pod kilem i zrzucać z marsrei do wody Lecz moi chłopcy rozumieli reguły tej gry wiedzieli że stawką jest fortuna lub śmierć na dnie A powodzenie wywalczymy tylko heroiczną pracą i wymuszoną dyscypliną Jam jest kapitan pierwszy po Diable oni potępieńcy ale bez tej załogi każdy to wie że sam nie zbrasowałbym rei nie wciągnął kotwicy nie zrefował żagli.
53 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Jimmy 13 lat temu
A nie masz wierzyć Mości Panie ... Wystarczy żeś przeczytał ... wiersz spełnił swe zadanie :P
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie