Przejdź do treści

Ulubienica Adama

O wierze
Szóstego dnia Bóg stworzył mężczyznę . Siódmego dnia odpoczywał . Następnie - w poniedziałek - stworzył kobietę ... Od tego czasu już nikt nigdy nie zaznał spokoju Historia znana do znudzenia. Było to w szóstym dniu tworzenia świata, gdy z coraz większym trudem, widząc, że dzieła psu na budę raczej sie zdają, niż dla niego Bóg postanowił: - dość mam tego! Pamiętam, było to w sobotę. Rzekł: - skończę dziś już tę robotę i by uwieńczyć moje drama, to wykreuję tu Adama. Niech sobie życie ma swawolne. Jutro niedziela, biorę wolne. A że sobota to dzień krótki, wypiję jeszcze kwartę wódki i po tygodniu mego znoju odpocząć wreszcie chcę w spokoju. Jak postanowił, tak i zrobił . Robotę skończył, przysposobił wygodne łoże, poduch wiela, i odpoczywa, wszak niedziela . Adam się zbudził, już południe ... Raj wokół, strumyk szemrze cudnie, więc Adamowi się udziela , to rajskie szczęście, ta niedziela . Poszedł ogrodem, kwietną steczką*. Kózkę obejrzał ... Nad owieczką chwilę się krótką zastanowił: - z owieczką nie ! Tak postanowił. Zadzwonię zaraz ja do Pana, kobieta winna być mi dana. Już sama myśl mnie rozwesela ! Pan nie odbiera, wszak niedziela. Dorwał więc Pana w poniedziałek - o laskę prosi - taki śmiałek ! Przepraszam, Adam, zapomniałem - Pan mu powiedział - i zaspałem, dziś szewski dzień , ten poniedziałek. Trudno, roboty ten kawałek skończę dla ciebie, tak po prostu , byś w raju nie miał ciągle postu . Kobietę dam, z twej krwi i kości dla twych swawolnych przyjemności. Uśpił Adama gdzieś pod drzewem, we śnie mu z boku wyjął Ewę ... ... Chwilę postała, podumała , a że ochotę wielka miała, szarpie Adama wprost za ucho: - Wstawaj, nie ujdzie ci na sucho, popatrz na wdzięki mej urody. Ach ! Przydałby się jakiś młody ... Adam szeroko rozwarł oczy, spojrzał i ... nagle jak wyskoczy , już chwyta Ewę , obłapuje , wprost bez pamięci ją miłuje ! A gdy się kończy miłowanie, - bo chłop już dłużej nie był w stanie - Adam , do czego się nadajesz? Czy ty już kończysz? Już przestajesz? Krzyknęła cała rozpłoniona i zła i wściekła ... Niespełniona. Natychmiast bierze go w obroty: - Adam, masz jeszcze moc roboty, zrób coś do żarcia i do picia, ja tu nie widzę z tobą życia! To dom ma być ? Chcę mieć w nim nawę - w ogóle przedtem zaparz kawę - a w nawie basen, błękit, woda , bo gdzie się przejrzy ma uroda? Adam? są inne tu chłopaki ? Jesteś - ja wiem - nie byle jaki, lecz mnie podziwiać mają wszyscy! Tobie też wkrótce będą bliscy. Adam! Proszę, bez hipokryzji ... Tu nie ma nawet telewizji, więc jak ja mogę być swobodna ? I bez serialu "pani modna" nago wciąż biegać po tych krzakach. Przecież nie jestem byle jaka! I nie mów mi , że to kaprysy! Adam ! To tylko są zarysy szczęścia, które chcę stworzyć Tobie, byś znów odnalazł siły w sobie - teraz wykarczuj tamte krzewy - byś miodek spijał z ust swej Ewy . - - - Adam odszukał telefonik, i z reklamacją Panu dzwoni. Pan wysłuchawszy go, bez szmeru , rzekł: ... Ty..... Nie dawaj jej numeru!
57 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie