Przejdź do treści

ostatni zachód

słomiany dach ogień strawił pozostał krzyk z garstką popiołu a oni szczyty zdobywać chcieli i bezmiar wszech z nogami w betonie wiatr popiół rozwiał na stron świata cztery woda zalała suchy ląd z nieba grom i czarne chmury rozmyły umysłu chciwe litery i nastał dzień bez promieni i mgła osnuła uliczną latarnię na szklanym bruku istoty cień za rogiem odbity na spalonym murze tylko on jeden oczami błądził ze snu podnosił iskrę życia i krzyczał nie słyszał nikt tłum na ulicy cieni
87 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · Bieta, ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie