Przejdź do treści

Wyśpiewany słońcu

Egzystencjalne
Dorastasz zbyt chętnie, żeby zasłużyć na zmiennocieplne, jednoznaczne chwile. Zbyt pochopnie kończysz dzieciństwo, pragnąc wyruszyć poza czasoprzestrzeń, ponad wyświechtane chmury. Marzenia - utkane z tego samego oddechu, z identycznych złudzeń - przypominają o świadectwie, jakie zbudowało piedestał na zbyt niepewnym niebie, pośród zmysłów. Wciąż unikasz tej wyjątkowej chwili, z którą tak długo szedłeś pod rękę; nie jestem tym samym rozdziałem historii, identycznym zdaniem, które podkreśla puentę. Moja rokroczna naiwność znów gra główną rolę; nadal walczy z wolnością, dla jakiej nie istnieje inny świat, odmienne człowieczeństwo. Zmurszały mur, który wzniosłam na podwalinie serca, dziś definitywnie runie, obróci się w proch. Zachłysnęłam się twoim ciepłem, lekkostrawnym dotykiem, który wdziera się pod ciszę. Nie warto wierzyć w bliskość wzgórz; horyzont wciąż szuka własnego miejsca. Przygarnę twoją niewinność, nasycę się pamięcią. Nie znikną skazy, choć wciąż płynie krew, drży oddech wyśpiewany słońcu.
70 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 2 lata temu
z dzieciństwem nie skończyłem i nigdy nie skończę bo dziecko
nigdy nnie umiera

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie