Przejdź do treści

Zamknięta we własnym cieniu

Melancholia
Powiedz: czy warto doceniać ciszę, która w pewnym momencie zastąpi Ciebie i mgłę Twojego szkarłatnego oddechu? Wyleczona z burzycielskiej tęsknoty, rozpadam się jak domek z kart, wzniesiony szeptem. Usiłuję uwolnić się z zeszłorocznego nieba, lecz wiem: wciąż pilnujesz mojej duszy. Zamknięta we własnym cieniu, wznoszę toast za szczęśliwszy świat. Kiedy zamilknie ostatni dzwon, zrzeknę się wolności, zapomnę o samotności. Zrodzi się we mnie godzina, która nie zna ani światła, ani pokuty. Zapewne pewnego poranka zrozumiem, że zwycięstwo nie jest mi dedykowane. Otworzę usta, zamknę okno. Nie boję się jutrzejszych iluzji, kolejnego bezbolesnego wieczoru. Znów pomyliłam się w obliczeniach, odfajkowując poranny pacierz.
76 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie