Przejdź do treści

Gdy przyjdzie czas

Egzystencjalne
Twoje wschodzące słońce rodzi się w bólach a gwiazda rozpada się w konwulsjach niebawem poczujesz promienie pełni by w tych objęciach w sen się zanurzyć zbliżasz się bowiem miarowym krokiem lecz wciąż przystajesz, głowę odwracasz chciałabyś zabrać ze sobą na drogę tych kilka płyt, podarte spodnie smak pocałunków, pokazy slajdów bo żal zostawiać tak wiele lat po lewej stronie pewnie poznajesz spotkałaś go kiedyś na głównym peronie niesie ten kielich we wciąż brudnych dłoniach tam był on pusty, lecz pełny słów a tutaj mieni się jak Graal z legendy on też się odwraca, czegoś mu żal zimowej pary i nocy na ławce taniego wina z delikatesów swej gęstej flegmy i brudu na ciele on jednak wie, że to było jego więc lepiej mieć już tutaj coś niż wejść na tę drogę właśnie bez tego…
54 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie