Przejdź do treści

Latawiec

O sobie
pamiętam jak poranne słońce rozlewaliśmy do swoich szklanek smakowało tak witalnie jak nigdy więcej w przyszłości wiatr stanowił ubranie nie trzeba było guzików żadnego paska do spodni bo był uszyty na miarę dziś szklanki stoją w zlewie brudne od tańca teiny z kofeiną żadna zmywarka ich nie weźmie tylko ja będę z nich pił goryczkę swoich wszystkich dni wiatr ukrył się w szafie pewnie gdzieś u sąsiada mi tylko zrzuca czapkę z głowy sypie tchórzliwy piasek w oczy i nie będzie już więcej moim ulubionym krawcem dlatego siadam jak głaz na trawie bo nie chcę być jego latawcem
67 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie