Przejdź do treści

Samospalenie

Egzystencjalne
gdy ranek goi rany po starciu z nocą nakleja plastry na obolałe ciało zbieram popioły łatam swoje dziury aby na powrót stać się litą skałą lecz gdy z wieczora cienie stoją rzędem by znowu walczyć o królestwo nocy ponownie prochy sypię do szkatułek aby z pochodnią przez zakręty kroczyć jak niegdyś feniks rodzę się wraz z rankiem by później umrzeć zrzucić piór płomienie spopielić ciało grzebać je z umysłem oddając blade umartwione tchnienie
103 odsłon

Komentarze (2)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Helen 12 lat temu
Ten wiersz ma mnoc..;))) pierwsza strofa suuuper...a druga jeszcze lepsza;)))
K
kaja-maja 12 lat temu
jak niewygodne życie jest tak też spanie może być,bo za dnia ręce bolą a po nocy wszystkie kręgosłupa kręgi aż głowa ciężka jest kiedy pogoda taka zmienna choć między nocą a dniem człowiek nie wie gdzie jest,jak życie pomiędzy śmiercią umartwione tchnieniem
a może po tchieniu,przydałby się dobry sex zanim oczy zamknie się
by narodzić się na nowo w:)))
1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie