Przejdź do treści
Obudzony budzikiem dziś nad ranem, Wczoraj jak debil, na alko rzucając sianem, Czułem, że od południa zacznie się mój dzień, A potem padnę. Jak nierób! Jak leń! Już jest dziesiąta, a ja wciąż pijany nie miałem jeszcze kaca. Nic nie jadłem, nie piłem, a dziś poniedziałek. Dokładnie,... Praca. Szef dziwnie patrzy na moje stanowisko, I gdy ktoś tylko stanie przy mnie blisko, Nerwowo zatykany palcami jest jego nos. Zjadłbym kebaba... a na nim mieszany sos! Połowa się kręci. Połowa nie istnieje. Gdy walę czołem w blat, na chwilę tylko, wszystko pieje! To co było wczoraj, hehe, jeszcze mnie śmieszy, Ale na Boga! Nie wiedziałem, jak piękny jest tyłek Kuleszy! Nie wykąpany, we wczorajszym ciuchu, Ciesze się i smucę, że mnie nie znają, tam w duchu. Pewnie myślą: "Co on tak często na zegarek zerka?" A ja już chce do domu. Taka ciepła tam kołderka. Myślę o Bogu, Miłości, zmarłej Matce i chorym Ojcu. Dziś też będzie wieczór. Napije się. Koniec pracy. W końcu!
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie