Przejdź do treści

Przewrót

Erotyczne
Spustoszenie wywołało Mojego penisa spuszczenia w Ducha pokrewnego, obitego ciałem. Zaczęło się niewinnie, od rozmowy; Się z gracją prezentowania; Dawno wyuczonych sztuczek; Jeszcze jednym kawale Za którym oboje, oj! Śmialiśmy się, Czasów niezliczone razy. Młodych udając w starym drzewie, Gdzie pierwsza kora już popękała, Pierwsza dziupla nie jednym była domem, Osoba z osobą rozmawiały. A z Której butelki piliśmy białe Sauvignon Blanc? Ufałem, że ona nie pamięta. Weszła w moje nozdrza muzyka W zapachu jej seksownego potu, Serce zamieniając w głośnik, Moje myśli czyszcząc z chaosu. I tylko patrzyłem wilgotnymi Od podniecenia oczami, na jej przekrwione usta, Granic szukając ich tajemniczego wnętrza. Do końca już nie słuchałem, co mówi, Granicy dobiegając wzrokiem szczytów jej Alp. Paliła we mnie żądze, wyginając się Perfidnie, niby od zmęczenia, wiedząc, że ja wiem. Bujną, o bujną miała ona Naturę, tuż nad wilgotną, ciasną jaskinią. Wyrosłą podnietę nie zgaszą głupie błędy. Na taką noc nie byłem przygotowany, ale na (Moim) Polu doświadczenia dojrzały już owoce Miłości, których bukiet smakowałem ```````````````````````````````````````niejednokrotnie. Bez zahamowania, wylewając na podłogę biały ```````````````````````````````````````````````````````````Blanc, Choćby i się waliło, miałem ją Jednej nocy. Rośliny w mym pokoju mi świadkiem, Nie miałem jak się bronić przed tą kobietą. Potrafiłem tylko zdjąć z niej ubranie, Stworzyć pozory kontroli, choć Nic nie miało planu w tym, Co się działo. Inni nie istnieli. Mają mi za złe moralne duchy, Normalnie zachowującego się człowieka, Czyli penetrację, Miłość zwierzęcą. Żyłem w tamtej chwili tylko po to, by w jądrach być Pusty. Wyzbyty self ograniczeń, przemierzając pochwę, Radości czując co nie miara, gdy macicę już ``````````````````````````````````````````````````````tknąłem, A cały jeszcze w jej krzykliwe ciało nie wlazłem. Każde jej pochwy szarpnięcie, oddalenie i Zbliżenie, z mego interfallusa Ściągało spermobajty, które chciały się ```````````````````````````````````````````````zainstalować. Za barierę uważając gumy, kontrolowałem Sobą, nie dopuszczając, by ogarnął mnie Strach. Jechaliśmy bez kontroli. Matką nie była, gdy oczarował ją mój śmiech, Była męskich pożądań łowczynią. Ta chwila chwilę trwała. Kobieta ciało wstrząsnąwszy, zamierająco, Co zabiło magię, rozwarła gały, pytając "czy już!". Nazwałem to normą, mówiąc spokojnie, że tak, "Osoba". Używając przekleństw, tak nazwała mnie. I zeszła zła z pręta, Co ze wstydu zmienił się w dżdżownice, By ukryć się pod ziemię. Się prezentował niechlujnie. "Nie dzwoń! Nie pisz! Bądź mi obcy!" Działo strzeliło, a ja oberwałem. "Nie chciałem" Wołałem, trochę zdziwiony, O danej chwili sobie uświadamiając. Pomoc nadeszła, błagana. "Która byłam?" Była szóstą. "Mi to wszystko jedno, bym ostatnią nie była!" Konieczna była logiczna riposta. Dlatego głupio było i po moich słowach: "Teraz proszę wyjdź" Chcąc powiedzieć "zostań", Pogodzić się z przeznaczeniem, Się z rozumem, Z myślą, Przeszłością. Czuję, że dziecko to czuć będzie Rozpacz, bo nie zrodziło się z miłości. Bo miast z uczucia, geny jego symbiozą ``````````````````````````````````````````````pożądania. Ona chciała, a on nie bronił się. Była napalona, a on miał gasić jej żar. Potworna w pijaństwie myśl jej, żądająca seksu. Mijają dni w pracy, a ona, jakbym nikim był. Lata pijanego było to, a ona przytyła ze stresu na ``````````````````````````````````````````````````````````````jesieni. Mijają dni w pracy, ona nikim jest, oczami śląc info ```````````````````````````````````````````````````niezrozumiane. Jesienie ciągle takie same, tuż przed zimą. Mija wiosna, a pod jej koniec zaczyna się Życie, inne, niż ja. A ona trzymała po koniec tajemnicę, którą Ja powinienem wiedzieć. Urodziła mi syna. Pragnę z nim być, ale nie z nią. Tylko tyle rzekła przed odejściem: "Miłości mu nie dam, bo nienawidzę ciebie!"
63 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie