Przejdź do treści

Taki szary dzień...

Taki szary dzień ta noc - myślę o nieśmiertelności: o sobie nie znajdując jeszcze różnicy między przestrzenią a sobą wpatrzony w falujący sufit I nagle zaczynam się bać o ciebie matko biedna poduszko mojego snu kątem oka podglądając twoją nieskończoność ***** Gdy żona męża w łóżku odpycha gdy mąż z nią usilnie walczy dotyka, zwycięża gdy pędzi w kierunku świtu ich dziecko: krzyk ukryty w gardle ich pełnia i pycha ich deska ratunku kręci się cicho tuż, na prześcieradle nad ranem na krawędzi wstydu odkrywanego – w tej chwili przyszłość się dopełnia i wszystkie obsesje jego zostają zasiane ***** Wynoś się z tego świata! Odstąp od niej złoczyńco mój kochany tato Pierś mamy jest moja: moja kula ziemska, jej Wszechświat. Nie słyszysz zgrzytania zębami? Taka dyskrecja moja, dobry ton i wychowanie Rezygnuję z płaczu by nie alarmować Boga Ukryty na marginesie mroku powstrzymuję oddech ***** Nagle cisza - powierzchnia sufitu opada i łagodnieje ***** Jak teraz wyrazić uczucie którego nie ma – znikło w wodzie lub we mgle przedawnienia – pomyłki dotyczące miłości: definicje śmierci ***** Pierwszy pocałunek w usta wycieram z obrzydzeniem ***** Mąż utonie w śmierci – na pożegnanie chwyci się dłoni dziecka jak brzytwy ***** Powietrza! bo się uduszę.
60 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

K
kaja-maja 9 lat temu
Rezygnuję z płaczu
by nie alarmować Boga'

a może wystarczy wziąć głęboki oddech
i z serca i duszy powiedzieć
Boże pomóż mi
gdzie szybko myśl napływa
bez nerwów by dobitnie powiedzieć
w życiu nie ma rzeczy niemożliwych
jedynie człowiek nie umie sobie z nimi poradzić
ale tez nie każdy ,bo każdy też jest nie każdy w:)
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie