Przejdź do treści

Biali

Mgła uplotła włosy, Nałożyła chustę, Związała nią losy Pary białoustej. Księżyc nie przyświecał - Woala zbyt gęsta. Światłem - co obiecał, Światłem - rozkosz szczęsna. Oczy odbijały Blask białej czerwieni. Chmury przemijały, Księżyc wciąż się mienił. Póki wiatr nie zawiał Nie mogli go poznać. Zwykł Król olch im mawiać, Że czas da go doznać. W końcu wicher przegnał Srebrną nić pajęczą. Krzykiem ją pożegnał, Że Biali już klęczą, Że gotowi stanąć W blasku i szczerości, Że godni mieć daną Miłość w obfitości. Światło inne padło Na lica z wilgoci. Splulchniło serc radło Glebę ich dobroci. Na zawsze ukryci Gdzieś w złocie gwiazd nocnych, Kocem z traw przykryci Szukają dusz mocnych. Miłość od tych biorią, Którzy źle kochają, Ulżeć chcą ich dolom, Sami więcej mają.
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie