Przejdź do treści

Dom

O śmierci
Stał samotny. Zapłakany, ale pięknie. Dusza jego - byt ulotny Przed tą parą tylko klęknie. W wiarę w cuda przyodziany. Dobrym słowem otulony. Przekochany. Z okiem lśniącym omodlony. Śmiechy w trawie mu grywały, A śpiewały płacze nocne. Ściany całość oddawały - Duszę, bezpieczeństwo mocne. Ucichł nagle. Tak, jak nagle strzał rozbrzmiewa. Trzaski ognia dęły żagle Śmierci, co już dogorewa. Stoi cichy. Zapłakany, niepotrzebny. Czasem tylko świetlik lichy Błyśnie dając okrzyk zwiewny. Stoi sam. Dach mu opada W pożegnaniu Białych Dam I we łzach. Bo deszcz wciąż pada.
97 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie