Przejdź do treści

Strażnik Tęczy

Miłosne
Nie widziałam słońca tak długo, Jak długo nie widzi się życia. Urodziłeś się, o Miłości Sługo, W tym, co ja momencie! Usłyszałam miarowe serc bicia I ciepło na duszy... wszędzie. Maleńki Strażnyku Tęczy! Tak marzłeś i się bałeś, Gdy widziałeś, jak świat klęczy przed złotym wołem. Drżałeś. Gdy skinąłeś na mnie dłonią Przybiegłam, jak do ogniska. Kolory iskry ronią I Tęcza tak nam bliska Oplotła naszą krew I w jedno tak ją ściska. Otuliłeś mnie i rosłeś. Tak mocno trzymałeś mą rękę. A Tęcza...? Opiekę jej niosłeś, Ona ci w zamian mękę. Mój Wielki Strażniku Tęczy! Twój skarb cię wyciągnął nad wodę A bóle i dusza, co męczy Już biegły by dać ci wszechzgodę. Dziś tulisz mnie swoją słodyczą, Osłaniasz przed złym wołu lśnieniem. W objęciach już sny do mnie krzyczą I łączą nas wspólnym brzemieniem.
81 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · flora_pisze

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie