Przejdź do treści

Klara z cyklu Opowieści Kuchenne

Klara wchodziła do sklepu codziennie tego samego dnia. Te przyzwyczajenia obłęd i niepewność dnia codziennego głębiej na nią wpływały, niż same powierzchowne zachowania swojego wyrodnego syna. Jej przeźroczyste usta i policzki smętnie wyginały się. Ciężkim oddechem witała dzień. Za zasłoną ułomności czyściła w skejtparkach gumy chodnikowe. Głowa jej nieruchoma jak lalka Barbi powściągliwe unikała odpowiedzi na ważne ją i nurtujące jej życie pytania. Pytała: o egzystencję, o politykę, o słabe i mocne strony cierpliwości ludzkiej. Miała ona, bowiem na wyczerpaniu nerwy, jak strąki zwiotczałe, powyginane liście wiśni. Miała wiele pragnień. Piaskowym i ochrypłym głosem śpiewała, że życie jest jedynie chwilą, wołała do Boga: kochajmy się, czas tak szybko mija a rany niezagojone ropieją. W jej pieśniach kowbojskich czy wręcz wizyjnych nie zapominała o najuboższych małych karzełkach jedzących pod blatem w jej kuchni czekoladę z srebrnych papierków. Czyściła zawsze lufę, by ta w pełni gotowa do strzału była posłuszna, kiedy przyjdzie czas zwątpienia. Leczniczym pocałunkiem żegnała syna na wojnę. Śmiertelne pociski wzywały.
62 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie