Przejdź do treści

Pan Stach z cyklu Kuchenne Opowieści

Dziś na zadupiu majowa udręka. Pan Stach co go widzę codziennie przez obsypane mąka firanki siada jak co dzień i wrzeszczy. Nie wiem, dlaczego od pół roku tak robi pod moim oknem. Pomagają mu w tym rytuale jedynie przydrożne psy, które podobnie jak on zaczynają ujadać w różnym tempie. I takie sytuacje są czasami nie do przejścia. Pan Stach zwykle po tym siada z butelką niebieską. Gdy już się zmęczy nasuwa na oczy fotochromowe okulary i zaczyna bazgrać. Kiedyś wysypały mu się karteczki z kieszonki w spodniach. Wszystkie zapisane, na każdej nie określony bliżej gryzmoł w postaci wiersza z komiksem. Gdybym nie pisał wierszy to nie uwierzyłbym, że na tak małej karteczce można uwiecznić tyle bólu i cierpienia. Cierpliwie to znoszę, bo kto może zrozumieć poetę czy gryzmolarza jak nie drugi z tej samej praktycznie krwi, co snuje opowieści przez mgłę zapisaną na piasku. Banał, ale dzisiaj im więcej krzyków i pisków za oknem tym lżej mi się robi. W końcu ja mam jeszcze jakieś poczucie bezpieczeństwa w swojej rodzinie. Pan Staszek nikogo nie ma. Martwię się o niego czasami, i boję. Mam nadzieję, że codziennie z swoim rytuałem pod moje okno będzie przychodził. I zawsze da to coś, czego w żadnym sklepie nie można kupić. Dzisiaj myślę o tym, że tak ludzie szybko odchodzą.
86 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie