Przejdź do treści

Tania z Cyklu Opowieści Kuchenne

Wylęgła się w pustej porcelanowej brytfance i jej chorągwie na dno samiuteńkie w szczelince na twarzy-zamarła. Nikczemnym spojrzeniem jak dzika stokrotka wniknęła w podświadomość. Nie wierzyła, że można się głębiej zanurzyć. Całym swoim trądzikiem na twarzy zasysała się na szyi jak węgorz usta w tropikalnym geście z stukaniem palcówek gładziła podkowy pod oczami nie licząc na uśmiech pedofila. Swojego ojca. Ciasnym głębokim gestem z ruchem perystaltycznym płynęła w dno szamba. Cielsko jej mokre i gładkie, ramiona wygładzone stopy pumeksem. Zażerała się jak zwykle ciastkami z haszyszem w swoim ciasnym pokoiku. Ilekroć wspomniała o ludożercach z pod podłogi wyłaziły syjamskie szczury. W swoich sandałach i z brokatem posypanych ubranek latały nieznośnie. Helikoptery nad jej głową ciągle i wciąż - kamikadze. Nie mierzyła ich wzrokiem. Sięgając po dubeltówkę celnym ruchem ręki wymierzała szkodnikom cel ostateczny.
75 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie