Przejdź do treści

Kandelabry

napisał Tomasz Michał Jeka © Zdobne, rzeźbione, czarują kształtem, górują nad głowami, dumne ze swojej roli, jakby były koronowane. Nie zaznawszy łask audiencji, lud zwyczajny sobie klęczy. W ciemnej sali, gdzie światło nie dochodzi ziemi. U powały wiszą zawsze, sobie tylko święcąc zawżdy. Pławią się w świetlnej aureoli. A że tak są nieosiągalne nikt nie dostrzeże, kurzu co grubymi warstwami - zdobi kształty. Nikt nie powie - patrzcie plamy stare z wosku co ma długie lata. Nikt się nie zaśmieje ze splamionego majestatu. Nikt nie krzyknie "król jest nagi" bowiem - zawieszon zbyt wysoko. Z paciorkami, bębenkami, kolorowym plótnem, bierzy lud wierny. Jakby dostał dary królewskie, a tu mierzwa, zbytek - odpadł gips, odsłonił druty, figurka żałosna tylko szkielecik. Mały posążek, na małą pamiątkę dany jak bóstwo. U podstawy kolumny sobie stały, siostry trzy - po zwykłej prośbie. Na nic ich błagalne patrzenia. Imiona ich proste i zapomniane. Nie dane im wejść na śniadanie, w misie srebrnej umyć dłonie. W królestwie kandelabrów - na wysokości ostaje wszystko. A te tak w siebie zapatrzone, że nie zauwazyły cienia jaki dają - na dół.
94 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

mkc47 11 lat temu
widzę duchu że się rozwijasz...
3 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie