Przejdź do treści

OJCZE NASZ (ŚWIęć SIę IMIę TWOJE)

Stawem ze złotą łzą karpia
Którą wysuszoną chowam na dobrą wróżbę
W portfelu znalezionym pod choinką

Stopami zakurzonymi u kresu wędrówki do Betlejem
Gdzie do dziś pustynia spija krew
Z korony cierniowej

Kamieniem rozgrzanym w dłoni
gotowym do wskrzeszenia iskry buntu
na ulicach pełnych wołania o chleb i pracę

Krzewem co płonie
w naszych zmęczonych głowach
I przed snem rzuca na kolana


Chłodem posadzki
co rzeźbi skórę węża
Po ukąszeniu Kleopatry

Krzyżem
który codziennie
zdejmujesz z moich ramion
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

5 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie