Przejdź do treści
Tak, dzisiaj wstałam jak zwykle Dziesięć po siódmej już mieszałam łyżką W lekko podrdzewialym garnku Eliksir szczęścia na dzień dobry Zapinając guziki od rudawej sukienki Wspominałam wersety mojej elegii Już serce okrył ten nagły mrok Paleta uczuć wyklętych Fuj! Jak można tak mówić o miłości! Jednak będę heroiczna, uchronię Cię Pod ciężarem mej bezgranicznej utopii Ona przecież jest tak strasznie niebezpieczna Daje wybór i swobodę Nie zagląda do talerza ani do portfela Pozwala delektować się przeźroczystym trunkiem Ale przecież tak..już daje Ci zgodę Odejdź, giń, przepadnij! Albo chociaż odejdź.. I tak wiesz, że kłamię mówiąc o nienawiści Ja tak bardzo nie umiem Cie nie lubić A tak bardzo potrafię rozumieć i kochać Śmieszne, nieprawdaż? To co, pośmiejemy się na do widzenia? Niech blokowiska słyszą chichot, odbiją go od ścian A potem, przy ulicy Królewskiej Rozebrzmi odgłos zapalniczki Ostatniego papierosa dym Współtowarzyszy mi w tej wędrówce A gdzieś tam, po drugiej stronie miasta Łupnie łańcuch, uwolni Cię ze smyczy.
78 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

3 online · Bieta, ibis49

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie