Przejdź do treści

Brukarz przedświtu

Zewsząd krawędzie krawędzie nie pasują do siebie czyste relacje ostukują lekarskim młotkiem czekają na reakcję łańcuchową obszczekują całe wiadro smaru Na dłoniach panoszy się bezwład poroniona niechęć do każdej roboty Krawędzie zewsząd wszak jest jeszcze przed wschodem słońca więc niby jak mają pasować do siebie kiedy ten nieznośny terkot hulajnogi było tak by było Krawędzie nie pasują chodnikowi nie wystarcza utrwalić terkot powielić hulajnogę przypadkiem powielić coś z czymś kogoś z kimś Być czy mieć to też za mało Tarzam się w radosnym poklepywaniu po plecach wiem jak sięgnąć nosem w zimno układać aż do znudzenia walkę na śmierć i życie bijąc na odlew kawałek ciepłego koloru moje wyuczone pokory passe-partout brukuje piekło samymi dobrymi uczynkami
84 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie