Przejdź do treści

Smutek udomowiony

Egzystencjalne
Dzisiaj pogrzebałem na zawsze swój cokół pod jakikolwiek pomnik W końcu musiałem przejść na drugą stronę Przestać marzyć o fakcie by raz być obok a raz pod sobą samym Błyszczącym w tym co się nie stanie Co się nie zdarzy nawet jeśli się zdarzy tylko pod pewnym kątem widzenia Ruchem wirowym świat ponownie się wykluł Chwilę trwał w swej bezsile też bez postumentu Raz jeszcze usiłował udawać że skończył swą robotę Choć uważam że coś mu nie wyszło z tego wiecznego rękodzieła Dzisiaj tak trudno zawrócić w tej dziwnej bieganinie Pobieżnie czekać na jakieś odstępstwo od normy Bo zwątpić tak po prostu jest o wiele prościej Zapomnieć że tu jest tak obco i że Przeszłość to układ rzeczywisty flirtu z życiem kiedy Byt zawsze jest rodzaju ostatecznego Choć pora odrzeć z siebie ten udomowiony smutek i milczące Udawanie że szerokie patrzenie nie jest pełne Poranień zamykających tętno bazy pod cokół Aby choć raz umiał dać znać o pułapce butnej sławy i że kiedyś Wszystko będzie dobrze w tak wirowym ruchu Po drugiej stronie pobieżności
55 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

1 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie