Przejdź do treści

Zastawa pod zastaw 1

Wiersze jak plamki plemników. Suchość w krtani oddala się w stronę, skąd można i na papier przelać opowieść o sobie, że życie bez siebie jest tak możliwe, że aż niemożliwe i że zawsze będziesz sama, a ja sam. Wiersze jak wielkie pocałunki w równie wielkich żarnach, darmowe otręby, wyżebrane prolongaty. Dojrzewamy do siebie niczym jabłka jesienią, wciąż jesteśmy odmianą wczesnej papierówki. Tak trudno wyprasować kanciasty krawat na trójkątnej gwieździe, która tuli się w piersiach twojej matki, mojej matki, wyzywająco lękliwa przed absolutnym spękaniem. Już nie wierzę samotnej przemowie, monologom umiejącym wtapiać się łatwo w pejzaż. Wszędzie, jak nie w górę, to w dół. Wiersze jak nienasycenie, pochłaniają równowagę niczym fajerwerki. Obliżę się sam, skostniałym już rymem, otworzę na korzeń, oko i wielkie otręby, choć dziwak bardzo rzadko opuszcza swoje lokum.
59 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie