Przejdź do treści

biały lampart

O szczęściu
Ujeżdżałem białego lamparta swoich marzeń Trzymałem się mocno jego miękkiej sierści Powieki miałem zwarte, bo to pomaga wyobraźni Pruliśmy cichociemne niebo, ja i obce ciało Pamiętam, przybyłem do zimnych wrót Afryki Samolotem, statkiem? Nie wiem Powitał mnie zuchwałym rykiem Dosiadłem go i w niebo się wzbiliśmy Minęło wiele dni od startu Pod paznokciami mymi harcowały Wszy międzygwiezdne, dzieci strachu A sny rzeczami się stawały I zastygały nieruchome Czułem, że białe serce zwierza Bije sto razy od mojego głośniej Spragnione ziemskiej chwili ciszy Kładłem więc ręce na lamparta uszy By dalej ze mną pruł w nieznane Ziemię wzdłuż wszerz dziesiątki razy Przeczesaliśmy ale Prócz tańca międzygwiezdnych wszy Nic nie zapamiętałem
110 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

cma55 11 lat temu
Jest piękny! :3
4 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie