Przejdź do treści

Ciemniejsz strona jesieni

zaciążyło niebo siną górą obłoków barwą betonu przelewa się w miasto uśpione domy oddychają kominami leniwie wynurza się zza rogu światło pierwsze ptaki rozbudzają drzewa rozdrapując z liści żółtą poświatę spływają po pniu ołowiane krople strącając przymarznięte ślimaki gnijące plamy wypalają chodniki w kałużach pienią się zdeptane kasztany zawilgotniałe ławki obsiadłe cieniami z kamieniami toczą niemą rozmowę wracam od ciebie po nieprzespanej nocy przesiąknięty zimnym porankiem wiatr w oczach miesza tęsknotę rozkurcza zaciśnięte w pięść palce … przeminął dzień w pamięci otwarty znów patrzę w jesienne przestworza jak rankiem kłębią się mgliste obłędy skapując z rynien na idące twarze niedługo sople zamienią rwącą rzekę rozczepiając światła pryzmatem bielą pokryją przewężone ścieżki rozłożą płótna do zamalowania już tylko przeloty bez gwaru i śpiewu ciemne plamy niknące w grobach nad sterczącymi kikutami kwiatów wracają do gniazd obrosłych w płomienie idę do ciebie po długim niebyciu przesiąknięty zimnym wieczorem wiatr w oczach miesza szarości przeczesując włosy na zamyślonej głowie ...listopadowe cmentarze pachną najmocniej
67 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

zyga66 11 lat temu
...to nie je cudne ;)...poszalałeś :p
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie