Przejdź do treści

Dedykacja 11

nie lubię pożegnań ani spotkań kiedy koniec słowem łamie łodygi pożółkłych liści szczególnie bukowych dębowe zbyt pachną żołędziami i wypalonymi zapałkami pamiętasz żyrafy którymi zdobiliśmy regały każdej jesieni podczas mżawki wniesionej na twarzy te zagubione krople mgławic z rzęs opadające do filiżanki herbaty czasem nawet ogień się sparzył kiedy piliśmy wywar z marzeń na podłodze oblanej woskiem z wróżb pragnień i wina jesień tak mnie porywa ciągnąc za włosy nawet gdy czapkę zdejmując w ukłonie zamieram układam głowę starając się jak najbliżej kolan głaszczesz pachniesz kolorem włosów nie pomyłka że mylisz mnie z wiatrem ja nie trzepotaniem gałęzi ani ławką której ramiona kurczowo trzymają rozchylone płaszcze tak nie chcę żeby konduktor mierzył czasem rewizytę pomiędzy mną a tobą to są tygodnie a dla mnie sekunda jest wiecznością ile razy jeszcze będę musiał wracać samotny kiedy ty zaspana w przedziale palce na usta położysz a ja nie widząc to zobaczę na wszystkim czego nie widzą w przestrzeń oczy
60 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

kasjana 12 lat temu
dobry
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie