Przejdź do treści

Wczoraj byłem w teatrze

widać że cierpną mu nogi stopom coraz ciaśniej palce chyba ze trzy zostały zaparte ciało wygięte parabolą życia garb zobowiązań pęcznieje żywym okiem to widać <wiatr lekko wieje> płaszcz leży obok na metrze kwadratowym chodnika {gdyby to były skrzydła pomyślałbym że anioł gdzieś w tłumie się skrywa} stoimy teatr chwili rozpoczęty w samochodach gra muzyka plenerowe kino naprzeciw policyjna taśma furkocze trochę rozprasza gdy próbuję wsłuchać się w krzyki cyganki na skrzyżowanych dłoniach niebieskie światło zmarszczki odbija widzę jej oczy a raczej słone morze ktoś mnie popycha pewnie zasłaniam przeze mnie może nie dojrzeć jaki był finał powietrze zniknęło wchłonięte do płuc drugoplanowych aktorów coś się zdarzyło nie widziałem na moment zamknąłem oczy tam już go nie ma zniknął cień człowieka szkoda miałem zapytać czy nie chciałby na mnie poczekać
59 odsłon

Komentarze (3)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

gizela1 12 lat temu
podobieństwo pióra do Efory:)
tomek1972 12 lat temu
to byłoby dla mnie zaszczytem
gregorsko 12 lat temu
ciekawa opowieść ja dałbym to do prozy pozdrawiam
2 online

Menu

Dodaj wiersz

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać wiersz.

Dodaj wiersz
Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie