proszę przodem mnie się wcale nie spieszy
mam już poobijane łokcie
od słownych przepychanek
i te wyrazy twarzy doprawdy smutne
na szczęście mam swoje wędrowanie
z obliczem przeznaczenia tak częst...
zakładam kapcie bez patrzenia
nie na tą nogę przekładam na drugą
znowu drętwieje zbyt szybko
ledwo ze dwa (o)krążenia
stanowczo za mało a czoło
perliste od potu i jakoś tak
duszno chociaż wie...
nie jestem przechodniem od tak
szybkim truchtem po zebrze
zaciskam nie zęby szalik bo wieje
a jak mi go porwie znowu gardło
w kolorze płomiennej czerwieni
herbata z cytryną w zamian za barszcz
t...
nie wiem czy taka skalna jest
grubą kością składana bez środków
zbyt miękkich i uwrażliwionych
może niekompletna a może ze zbyt wielu
części ( w dodatku) na zapas nie od tego modelu
bo tak sobi...
nie zamykam oczu
mijając twoje palce
przebiegające na drugą stronę
wgłębieniem z guziczkiem
nie zatykam uszu
na dźwięk oddechów
oplatających szyję niczym wąż
śliskim wilgotnym...
nie przyznam głośno że jestem szalona
nie będzie wówczas już tak zabawnie
ganiać się wkoło starego dębu
za bardzo lubię rozbieranego berka
od siebie wymagam najwięcej
rozkoszą jest sprawianie...
zaprosiłabym cię ale musisz wybaczyć
nie przepadam za tobą przepraszam (?)
zimny dreszcz mnie przechodzi
kiedy tak patrzę jak ociekasz
(uważaj bo nakapie mi do środka)
a za oknem wiatr już ch...
odbieram ci dłonie
okradam z przebiegłości palców
po ciele zroszonym kroplą potu
wijącego się niczym jadowita żmija
kąsająca przy każdym dreszczu
okradam cię z szorstkości języka
cudownie drażni...
uwielbiam czytać cię między wierszami
pomiędzy słowem okiem westchnieniem
rebusy pragnień rozwiązywać godzinami
sny zagadkowe odgadywać dniem
skreślać językiem w poziomie - pionie
a po przekąt...
znowu (będą) nagie całkiem naturalne
bezwstydnie wystając niekoniecznie pokątnie
pod przykrywką nocy w oddalonym zaciszu
pod światłem latarni padającym
na parkową podniszczoną ławkę szeroko
roz...
w miejscu gdzie koronkowy pasek majtek
wyznacza linię bioder i zbiega się w punkcie
o tu tym najwęższym - gdyby twój język
przywędrował tu na chwilę byłabym zgubiona
odnalazłbyś mnie kreśląc pal...
idiotyczny stan cukierka
rozpuszczonego w palcach
wciąż mi się przytrafia przez ciebie
uznaję cię winnym
wyrok skazujący na wylizanie
co do najmniejszej lepkości
przed ułamkiem smakowania
tor...
zachodzę po tysiąckroć płodząc sprośność
myśli unoszą się i opadają nabrzmiałe
masując skronie przechodzę palcami
obnażając pożądanie oblizuję usta
niezdolna się powstrzymać wkładam rękę
w wilg...
wcale nie przybiegam na skargę
bo i na kogo i za co język sobie strzępić
a co ja to niby taka święta
żadna ze mnie potulna owieczka
co zajada się trawą z całą baranią rodzinką
a co mi to da że...
kiedy następnym razem
będziesz chciał wejść bez pukania
nie myśl że przemkniesz
cicho i niepostrzeżenie
nie prześlizgniesz się przez szparę
między ścianą a drzwiami
powiewem wiatru leniwie łasko...
gdybym wiedziała że to miejsce obok
przeznaczone jest dla ciebie
byłabym spokojna o dalszą drogę
podróżowanie z tobą byłoby szczęściem
bez wahania wpuściłabym do środka
promienie słońca i podm...
zaczytaj się we mnie
rozszerzonymi źrenicami
pożądając kolejnych strof
mojej kobiecości
rozbierz wers po wersie
powoli rozpinając guziki słów
okrywających zmysłowe ciało
pozwól oczarować si...