Przejdź do treści
J
JKZ007

JKZ007

WarszawaW serwisie od 2009

kiedyś, nie tak dawno, zacząłem pisać .....to jak alergia samo przyszło i zdaje się, że przeszło..

Utwory (JKZ007)

Nagrania: 8 · Interpretacje tekstów autora

Zobacz nagrania →

tłusta ciemność wewnątrz dziwnie tłusta wciska się w oczy włazi w otwarte usta zbutwiała w świecie najdłuższych przemian czarna od potu poprzednich ziemia z srebrzystej śliny w siną srebrzystość dziś pękło niebo złocąc się…

klęczeli i śpiewali bezmyślnie wychodząc czynili znaki pomazańcy a w głowach widły siekiery drążąca złość tylko Jezus żałował już nie modlił się na wyschniętym krzyżu

wszystko to nie jedno wszystko to powietrze które owiewa maskę pędzącego samochodu i zaczynasz tkwić w punkcie zwężenia drogi wtedy wiesz że za chwilę może nicość a jedno jedno to miłość i nic więcej

Egzorcystka

O wierze

coś go wkurzało nie bardzo wiedział co czy to jakiś hak wbijany pod ostatnie żebro czy klucz przekręcany w zamku za wcześnie a może zapomniał co to od padaki po nadmiernym spożyciu wina podrapał się pazurami za rogie…

wzrok trochę szwankuje ale puls w normie oddech spokojny dłonie nie frymarczą zręcznością plastycznie zginając palce w dole nie widać srebrnego lisa zawilec stoi nieodlany w napięciu grymasi marzy o ciemnej gęstwinie…

oczekiwanie zawsze mnoży minuty wpatrywał się w falujący tłum ulica tonęła w wieczornym rytmie z wonią płynu po goleniu i kobiecych perfum złudne feromony nocy owładnęły jak ćmy oświetlone chodniki zapach kanalizacji zac…

idąc ulicą przed siebie mijał zbutwiałe drzewa których myśli krzyczały zalotnie a on im śpiewał o jasnych oczach zachłannie warczących w rozprutej gardzieli gdzie zalegał puch marny i na rogach kamienic się ścielił w…

ze szminką na ustach oczy ciemne jak szparki a w środku jak zwykle pustka nie potrafiły się przyznać że je tak bardzo pociąga wokół pachniało maligną kto by się na to oglądał ważne że buty na glanc kołnierzyk jarzy się…

tak już czas powiedział bezbarwny głos i odłożył słuchawkę skierował kroki do centrum miasta widział białego konia najwyższego prowadził go po jasnej ścieżce wśród tłumu zajętego codziennością w nieznośnym upale biał…

zamienił się w ostrożne zwierzę przyczajone na brzegu patelni oblizuje się jej twardym brzegiem słodko kwaśno tłusto bierny po środku wrze od czerwonej papryki miesza się sublimat karpia z warzywami bez winnej polewy był…

Ante

O zwierzętach

ciemnowłosa dziewczyna przyniosła wodę z miętą i cytrynami jej twarz na chwilę przysłoniła gwarną ulicę powróciły wspomnienia znad Driny tam kobiety były ładniejsze a podwładni śpiewali raz dwa trzy czego nie wymyślił…

50 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie