marzenia jak ptaki szybują po niebie bez skrzydeł nie zgonisz nie chwycisz ich w dłoń odejdą i znikną jak tęczy kolory jak żagiel nadziei gdy wciąga nas toń i tylko tęsknota jak sen niespełniony jak gwiazda co zgasł…
Utwory
słowa krzeszą iskry zmysły pulsują oczekiwaniem dłonie wybiegają naprzód pomiędzy celem a spełnieniem płomienie potem już tylko krzyk
światło przewodnie między życiem a śmiercią ostatni bastion
stracony dzień na walkę niebo pochmurne chociaż słońce słowa jak kamień zamiast miłości łatwiej skoczyć w przepaść niż zbudować most
nie chcę patrzeć na ziemię spaloną na popiół poległe nadzieje zdeptane marzenia nie chce patrzeć w oczy zasnute tęsknotą za tym co nie wróci i tym co nie było nie chcę patrzeć na ludzi co jak schnące drzewa czekając…
nie mów mi o wiośnie kiedy wokół zima chłodna przestrzeń i serca które wioną chłodem nie mów mi o słońcu gdy mróz krąży w żyłach a z ust płyną słowa okraszone lodem nie mów o błękicie kiedy ziemskie troski przygięły…
ludzie potrzebują bliskiego kontaktu mówisz zawieszając wzrok na rozpiętej koszuli nie zaprzeczam bez tego bylibyśmy wybrakowani zrzucam ubranie by nie dopuścić do degeneracji społeczeństwa
piszę żeby uciszyć wiatr chłoszcze samotnością niewesołe myśli uderzają niczym grad odbijając się echem po krwiobiegu kaleczą jak nadmiar słów jak krzyk który zagłusza bicie serca rozdarty pomiędzy miłością a gniewem ro…
zrzucona kurtka jak troski dziś nie pytam o jutro w blasku słońca przekraczam letę oczy wypełnione wiosną nie biegną donikąd
kiedy wiosenne słońce tańczy wśród kwitnących jaskrów a figlarne stokrotki puszczają żółte oczka czas staje się lżejszy ciepły wiatr niczym dłoń kochanki wygładza zmarszczki rozniecając w sercu płomienie nowej nadziei…
trawa już zielenią wabi chyba w końcu będzie wiosna chciałbym złapać wśród zieleni bardzo bliski z tobą kontakt dotknąć dłonią drżących piersi poczuć jak się zbiera burza gdy energią wypełniona wbijasz kolce niczym róża…
spoglądasz z wyzwaniem zmysły szukają sposobności dwubiegunowość prowokuje rozkołysane biodra kuszą nadmiarem energii głęboki oddech porusza wyobraźnią każdy atom pragnie zbliżenia napięcie rośnie a ty wciąż wspinas…
nadchodzi czas zmartwychwstania wskrześ mnie jak łazarza nie ciało duszę wiarę w człowieka
kolorowe liście jak promienie słońca tańczyły wśród kwitnących drzew amor niczym rybak zarzucał sieci babiego lata łowiąc samotne serca czułem się jak motyl opuszczający kokon chciałem latać zamknąłem drzwi a klucz wrz…
iskra przeskoczyła kolano zamiast dźwigni biegu podróż się zaczęła nim zgasną świece prędkość zostanie przekroczona
wyrok pierwsze instancji niewinna jak dziewica orleańska dawne grzechy odpuszczone czas wyczyścił kartotekę w stosunkach międzyludzkich pozytywna pierwszy kontakt energetyczny na plusie naładowana chęcią do życia silna g…
jeszcze nie tak dawno niezastąpiony teraz spogląda smutnym wzrokiem ptaków z zakurzonymi skrzydłami zapach świeżej kawy i dotyk ciepłe dłoni stały się wspomnieniem niewdzięczność odesłała go do lamusa za wysługę lat nag…
natchnienie posiwiało niczym stara nadzieja zgarbiona pod ciężarem zawodów już nie spogląda w gwiazdy kruche słowa trącą przebrzmiałym echem zmęczone myśli nie spłodzą urodzajnych rymów postrzępione skrzydła niskich lo…
śmierć nawet tu w parku słyszę jej oddech jest strawą codzienną a przecież jej nie znam wciąż milczy gdy szukam odpowiedzi czy starczy obol by przerwała milczenie pod powiekami łzy nie płyną wysychają jak serce…
cienka linia słowa jak ziarnka piasku w oczy ślepiec nie dostrzega granicy uczucia splecione w warkocz posiwiały kruche jak liście bez niedomówień