Przejdź do treści

Umieramy

Dla dzieci

Wszystko stało się przetrwaniem w bańce pełnej ideałów trudno nosić nisko głowę Znajdź odwagę by zrozumieć spokój potrzebuje stresu tutaj pieniądz jest ich bogiem

Tłum

Dla dzieci

Jacy jesteśmy kiedy nikt Kim bylibyśmy gdyby nic Co byśmy zrobili Co byśmy mówili Co byśmy śnili Nie muszę czekać na ten pociąg Bo odjechał już dawno A ja nigdy nie poszedłem na peron Piłem miłość Jadłem czas Śpię…

Kolos

Pamięć

Utrapieniem jest pogoń za wiatrem I jej wszystkie konsekwencje Gdybym powiedział ci że żyjesz, Że jesteś I że możesz już zacząć umierać Wyszedłbyś w dresie po piwo Zabić ból egzystencjalny Mija wieczność Mija chwila…

Czarno biała przeszłość ze zdjęć nic nie znaczy Świat, który był przede mną to cudze wspomnienia miłość, o której słyszałem ukryła się mimo to tam zawsze lepiej bo wszędzie jest dobrze gdy nas nie ma?

Spójrz mi prosto w oczy Zielone Szare Bezbarwne Łzy pozbieraj do ręki I zdmuchnij rzęsę na szczęście Tu same podłe porażki żadnych wzruszających zwycięstw Widziałem jak umierają dzieci Widziałem ich sny o szczęściu…

A czy ty umrzesz kiedyś mamo? Czy świat mój będzie trwał samotny? Czy życie będę znosił sam już i czy nie będzie wtedy wojny? A czy ja także umrę mamo? Czy w mrok przeniknę nieskończony? Czy będzie po mnie tylko kamień, a…

Zamknąłem oczy, A widziałem kolory, Zapierając dech czułem powietrze. Strach w drżących rękach, niespełnione nadzieje. Tlą się wspomnienia uschnięte na wietrze - pozwól im jeszcze. Pozwól mi jeszcze…

Jestem przelotny Ułamek sekundy Dym rozrzedzony i śnieg Ja ster marnej łodzi A obok tej inne Miotane wiatrem Zły sen Dać kwiat pokory Wziąć krzyż pogardy Strajkując i budząc wciąż śmiech Bywam ulotny Zamknięty w w…

Mam listy

Inne

Mam listy, których nigdy nie wyślę I słowa, których nie wypowiem. Mam sny, o których boję się myśleć I znam świat, w którym diabeł jest bogiem.

Robię krok w pustkę Niosąc nadzieję na sens I trzymając się poręczy naiwności Zbyt idealnie chciałbym być To wciąż za dużo dla mnie Za mało zaś dla wieczności Nie zadaję pytań I nie wygłaszam też wątpliwości I chocia…

mam pięć lat jasne blond włosy odrobinę piegów na nosie pomiędzy uszami uśmiech beztroski niebo jest błękitne nawet delikatnie pastelowe jak mój pierwszy rower który na pogiętych szprychach ma małe kolorowe grochy…

biegnę po śniegu nocą przez las igieł boso nie było mnie wtedy nad rzeką nie było mnie z tobą 'na wieczność' nie biło mi serce najmocniej nie żyłem raz a porządnie nie chciałem czuć tego ciepła co roztaczałaś zbyt skromni…

bruzdy łagodne na twarzy poryte na wskroś przez chwilę którą nazywam uszczypliwie życiem stają się w przypływie sekundy w twych dłoniach powodem do dumy i chwały dlatego dzisiaj staje się na nowo i pragnę zrazić do siebie…

nie obudziłbym się nigdy gdyby nie to, że piękno, które chciałem schwytać okazało się nieuchwytne. życie, które chciałem zatrzymać, okazało się ulotne i w końcu miłość, która miała być uczuciem, okazała się wszystkim

jedno słowo wyczarowane z odbicia światła i chaosu trafiło prosto w serce zrodziło kolejne i wisi na krzyżu żeby zrozumieć a człowiek uwierzył w dotykanie słońca i w swoje życie bardziej niż w Boga

uśmiecham się na czas płynę z Tobą w łagodnym ciągu myśli przeplatanych samotnością, chwil zjednoczenia gwiazd z chmurami może utonę raczej nie i dzisiaj na słońcu jak kiedyś gdy w dzieciństwie podziwiany horyzont…

odliczam bicia serca od ostatniego dotyku i modlę się do siebie o twoje zdrowie przechodzę przez morze czerwone szukając przykładów śmierci by wiedzieć w kim cierpienie jest pasją sznuruję buty jak najmocniej mogę…

28 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie