Przejdź do treści
Czytanie

Kroniki Z Tawerny - Sam szkicownik

Przesłania Siedziałem w tawernie i sen mnie morzył, chyliłem głowę by się położyć. Deszcz lał na dworze , niebo jaśniało od błyskawic i gromów . I mocno też wiało. Na poprawę pogody nic nie wskazywało. Pomyślałem że jako kronikarz napiję się wina by wszystko opisać by lepiej wspominać. Ludzkie zwyczaje , tradycje i krnąbrne sprawki. Co jakiś czas robiąc na papierze poprawki w arkuszu papieru na którym pisałem , kreśliłem , przekreślałem i wciąż coś zmieniałem . Przyczyniłem się do szczegółowych opisów losów ziemi . Człowieczych instynktów których nikt nie zmienił ... ...przez okno w gospodzie nazajutrz wyjrzałem a tam stragan pełen ludzi , rumoru. Wszyscy sprzedają, kupują , kręcąc się z zapałem . i prości wieśniacy nawet ludzie z dworu królewskiego , przez melodię zaczarowani . Zastygają nagle w bezruchu zasłuchani . Nikt nie wie gdzie i kiedy powstała ale obłudnie sobie wpierają że ją znają . Do ucha nikomu się nie dostała a oni o niej niestety głupoty paplają . Ich słowa są słowami zdrajcy Judasza a kompozycja być może satyra Marsjasza , podobnie wzniosła nad niebieskie ciała by siła boska ją za swoją dumę ukarała . Rozdarła jej ciało , skórę na drobne strzępy i zjedzona została jak wątrobę jedzą sępy, przykutego do skał przez bogów, Prometeusza którego mit mnie po dziś dzień dalej porusza ...:) ..a na miejscu strome schody . Prowadzą w dół , prosto do gospody gdzie miody i piwa gospodarz leje jeśli ktoś zechce i wino podgrzeje . Na regale nalewki i inne trunki są takie jak ludzkie wizerunki i podobnie też inaczej działają , wolniej lub szybciej nas upijają . Fałszywymi maskami jakimi są . Przyodziane zawsze z nas drwią . Czym inny trunek , inne ma działanie a każdy prosi o wypicie i o skosztowanie . Przybliżając nasze niekontrolowane zachowania , alkohol je wyzwala , pokazywać nie wzbrania . Pijak płacze , jest spokojny a nawet uśpiony albo wszystko wokół niszczy będąc obrażonym . Kiedyś zwykłe jadło teraz karmi go tylko wino , utrzymuje przy życiu aby pośpiesznie nie zginął . Delirium nim szarpie, ciało kołysze i wywraca każdego dnia się budzi i ma wielkiego kaca . Ja znów pióro przycięte w inkauście moczę i sam trunki piję by mieć wizje, sny prorocze.... Są różne legendy zmyślone ludowe opowiastki , zawsze część w nich prawdy albo też namiastki . ...otóż kiedyś w różne podania wierzono i wiele dziwactw bano się i je czczono . Były to smoki , strzygi i szkaradne czarownice a częściej topielce przy rzece , jeziorze które nawoływały w zwodnicze okolice , gdzie nie było wyjścia i nikt nie pomoże . ...tam topielec cię pochwyci i możesz utonąć , lecz nie za włosy tylko za twoją słabą wolę . Jezioro twoje życie może od razu pochłonąć jak stracisz w sposób hipnotyczny kontrolę nad samym sobą . .....karczmarz światło w lampie rozpalił , mój papier pokryły strumienie jasne . Słyszałem gwar rozmów i krzyki w oddali , choć nie było mi łatwo , myśli miałem własne . Tajemnicze ciemności nadeszły niepostrzeżenie . Pomogły mi dumać w niepodzielnej uwadze , objęło mnie bezgraniczne , szalone natchnienie by zmierzyć niesprawiedliwość na szalowej wadze . Byłem sędzią zatwierdzającym wyrok na własnym procesie , bez znaczenia czy pisałem o życiu na wsi czy o ciemnym lesie . Są sprawy z którymi się nie zgadzam i protestuję i zaraz nakreślę co moją głowę teraz zajmuje ... .....nie widziałem piekła ni gorących płomieni a wszyscy dalej pod moim piórem byli oskarżeni . Pamiątką są te kartki które zapisałem i wszystkie miejsca które odwiedzałem . Miasta , ludzie , knajpy , zapchlone ulice i nie dane mi było być bogatym..... ..jedynym majątkiem który posiadałem była wiedza ,rysunki , literackie szkice . Kiedy noc nadeszła , ukradkiem nastała a dłoń od pisania osłabła i się osunęła , komar zanurzył swoją trąbkę do mojego ciała, rzekłem wtedy , to nie koniec jeszcze tego dzieła ! Pająk w zakamarku pajęczynę przędzie a kot nocą poluje jak morderca w ciszy . Litości żadnej dla niej miał nie będzie Pająk dla muchy on dla swojej myszy. Natura uczyniła ich drapieżnikami , wyrafinowanymi , zimnymi mordercami . ...komar ssał krew z nieposkromionym apetytem , wydawać by się mogło , że było to dla niego orgazmu szczytem . Ja też nie miałem dla niego za nic litości , uśmierciłem go dłonią bez wahania , w złości . Karczmarz widząc że byłem zmęczony , łoże szybko zasłał i pościel wymienił . Opadłem na niego snu łaknąc spragniony i już nie rozumiałem co do mnie seplenił . Widząc że snu pragnę , ciszy i spokoju , oddalił się ode mnie i wyszedł z pokoju . Sny ...moje powieki się nagle zamknęły . Do podświadomych bram odpłynąłem . Wspaniałe marzenia mnie ogarnęły . Gdzie teraz jestem ? Skąd się tu wziąłem ? Śniło mi się że.... ...szepty , szepty do nas przemawiają . Czarne jak kruki padlinę dziobią , pełne płomieni ruin i zgliszczy , aby tylko wzajemnie się niszczyć . Na dworze gromy , fotografowały niebo zachmurzone , części pokoju gdzie spałem . Na zewnątrz znów , domy z drewna postawione . Błysk z jasnego nieba jasełka odprawiał , znikał szybko . I znów tu i ówdzie się pojawiał . Tylko że inny już wzór czyniąc nad gospodą . ....wszyscy mieli dość burzy , tęsknili za pogodą . Ja znów wizję miałem tych wszystkich upiorów , ze snu w sen popadać zacząłem . w obawach przed liczbą nadciągających potworów . Gdzie teraz jestem ? Skąd się tu wziąłem ? ....koszmarne sny nie ustępowały , nawet na mały krok nie omijały i używały sobie po mnie tak jak tylko chciały . z miejsca na miejsce przenosiły z boskimi ogrodami mnie połączyły ....noc upiorów gdzieś odchodzi , gasi księżyc który wschodzi wbijający się przez szyby do środka , spływający po kwiecistych schodkach . Wypalający srebrem swym każdy z kwiatów, przenikający gdzieś do bramy z zaświatów utkanej jak liść uschnięty z pajęczyny . To wszystko prawda i żadne kpiny . Noc mijała ,moc traciła . Dzień nadchodził dając dumę . Możliwe że moja pamięć zbłądziła ale przebudzony odnalazłem ją rozumem . Opowieści ucztujących ...wstając z łoża , okna na zewnątrz pootwierałem z pragnieniem głodu aby zjeść śniadanie , jeszcze nie całkiem byłem dobudzony i ziewałem . Poprawiłem swoje ze snu wymięte ubranie . Posiłek był obfity a stół , udekorowany i zastawiony , wędzona szynka i boczek , kiełbas pełna misa , duszone warzywa a w nich kurczak upieczony . Potraw bez liku że aż trudno mi je tu opisać . Jadłem zachłannie zapachem znęcony , ze smakiem , przełykając rodzaj soczystego kęsa . Apetyt rósł a ja nie byłem nasycony , Krojąc kawałek pieczonego chrupiącego mięsa . Omijając końskie stajnie , chlewiki świńskiej trzody . Wtem ! Drzwi się uchyliły do ciemnej gospody , po schodach schodził mały człowieczek . Miał siwą brodę i włosy był starszej urody , przemieszczał się koło kontuaru i beczek . Wszyscy uwagę na niego zaraz zwrócili głównie karczmarz , orzekając że się ma wynosić . Nadal gaworzyli , alkohol spragnieni pili , nikt nie chciał go do swojego towarzystwa zaprosić. Ja jako jedyny rękę wyciągnąłem i zawołałem , miodem i strawą go ugościłem i poczęstowałem . Jadł przezornie i nawet się nie zadławił . w podzięce różne historie mi prawił i mówił.... ...to , co usłyszałem ,sprawiło że nie byłem zadowolony . Rzekłem z powagą i gniewem w niego zapatrzony . - obojętność rzecz niepojęta niesłychana . Na ludzkiej pysze jest wyhodowana - - mogę dać głowę że coraz więcej jest jej w tych stronach - odpowiedział skrzat , trzymając rękę na moich ramionach i szepcząc mi tajemnice do ucha . Opowiadał następną historię , uwielbiałem go słuchać... ...wszystko stawało się nie do pomyślenia , naciskał bym słuchał i wysuwał kolejne oskarżenia . Po moich kolanach butami swoimi mnie deptał , nie chciał zejść z nich , wciąż mi na ucho szeptał . O tym jak nikogo nie dotyka najgłębsze sumienie a wina zapomniana staje się celu uwieńczeniem . Powiadał mi o plebanie z pobliskiego kościoła z jakim zaangażowaniem pot leje się z czoła , kiedy kazanie swoje na mszy wygłasza z charyzmą w niebiosa do raju zaprasza . W końcu za pióro swoje pochwyciłem i w inkauście końcówkę zamoczyłem by nic nie ubiegło temu ,co z ust wypowiedziane . Dzięki mocy atramentu później było przekazywane... ...od dawien dawna arystokracja trzymała stalową rękę na wolności , jej atrybutem była ciągła dominacja . Brnąc w pieniądze bez żadnej skromności. Czerpiąc przyjemność z wyzysku człowieka jeśli się nie zgadzał bito i chłostano i dziesięcinę z biedaka wyciskano . Podobnie kiedyś kościół się zachowywał pod szyldem szantażu , ciągłej supremacji , pozornie Boga Najwyższego wzywał przekonany niezwykle do determinacji . ...zapisywałem siedząc w skupieniu do kart swoich przykuty i opowieściami skrzata zauroczony , poruszony , osnuty . On lampkę trzymał bym nie zrobił kleksa jakiejś plamy , nagle ktoś się przysłuchiwał o czym tu gadamy . Był to wampir który swoje kły obnażał i swoją obecnością wszystkich zamrażał . Nikt nie chciał go do swojego towarzystwa zaprosić , jak wcześniej skrzatowi , kazano się wynosić . A ja trochę pieniędzy swoich posiadałem i podobnie go ugościłem jednak krwią poczęstowałem . Była to krew ze spisanych opowieści . On w zamian się żalił i przekazywał mi wieści ze świata...zachłannie piórem je zapisywałem i swoim gościom wino w puchary wlewałem . Potem słuchałem...słuchałem...słuchałem.... ...po tej opowiastce pióro na krawędzi stołu odłożyłem i z nimi nalewki się wszystkimi napiłem . Wznosiliśmy przeróżne puchary i dziwne toasty . Za niezliczone podróże ,miejsca i nagie niewiasty . Oni śmielej ze mną rozmawiali i więcej tajemnic mi wyjawiali . Na niektóre z nich śmiechem reagowałem , nie we wszystkie wierzyłem i się upierałem . Biesiada nadal trwała . Wszystko to prawda i słowo honoru , muszę o tym mówić...nie mam wyboru . ...cóż mogę powiedzieć ? Cóż mogę wyrazić ? Nie powiem że wzbudziło to we mnie jakiś smutek ale jedno muszę przyznać i poprzeć morałem bo sam teraz z moimi myślami zostałem . A nikogo do siebie przez chwilę nie dopuszczałem . Lepiej jest kochać wiedząc że coś stać się może niż by lata upłynęły i czuć brak miłości , wychodząc na pustkowia albo na rozdroże i tam być samemu oraz z braków pościć . Cóż za wielka kara nas wtedy spotyka ? Jaka tragedia naszą jaźń dotyka ? A to wszystko piszę bo nie mam imienia , bazgrolę i wysuwam nowe oskarżenia . ...przez to ja nie mam prawdziwego imienia przecież istnieć w ogóle nie powinienem , Wszystko co dotknięte czasem się zmienia ale dlaczego powiedzcie , za jaką cenę ? Kamraci pili ze mną, jedli , ucztowali i co im opowiadałem zdumieni słuchali . Więcej nie piłem , choć byłem w sile , inni znów obok mnie mieli z dwa promile ? Następne wizje wyciągnąłem ze swojego umysłu aby napisać o mieście kwitnącego przemysłu . Nadeszły chmury jak żądze cielesne odpychając od nas niebo bezkresne . Goście odeszli , tych których gościłem . Znowu samotny jakiś czas pozostałem i nad owymi wydarzeniami kłębiąc się płakałem ... Na przeciwko w odosobnieniu , na końcu lokalu w samym jego cieniu , siedział młody chłopak chory na depresję . Karczmarz straciłby przez niego koncesję , sprzedając mu alkohol , bądź go upijając . Podszedłem do niego wcześniej go nie znając . On wyciągnął na stół zwiniętą w rulon karteczkę , przyozdobioną w czerwoną cienką wstążeczkę..... Może to jest całość , połowa , trzy ćwierci ? Jak moich bohaterów dotyka całun śmierci . Umierają w cieniu ziemi pogrążeni , sumieniem jak kamieniami obciążeni . Sadystyczny filozof , poeta podły z przewrotną naturą obrazoburczą którego nie ruszają żadne modły . Członki i mięśnie z zimna się kurczą dlatego że jego dusza przez demony jest opętana ze źrenicami odwróconymi na drugą stronę . Stała się domem Księcia Szatana który kiedyś był szanowanym demonem . Zakończenie A Gabriel będąc aniołem , mieszał na ziemi przewracał jej dołem który przez bogów jest obserwowany z góry . Na który spoglądają hurysy , niebiańskie córy . Z oczami niezwykle pięknymi , wszystko na wskroś przenikającymi . Ułamki czasu ,noc Saturnowa , przychodzi nagle by nas pochować . W wieczny sen nas uśpić , pogrzebać na wieki . Obdarzyć cerą białą , odebrać wypieki , odebrać rumieńce . Podarować pięknych nocnych kwiatów wieńce . Zesłać promień błogości i ukojenia , zakończyć ból i inne cierpienia .
53 odsłon

Komentarze (1)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

leopard 2 9 lat temu
nuda i wszechobecny smog...
104 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie