Przejdź do treści
Czytanie

Pragnienie.

Melancholia
Czasem cię widzę; konturami martwa cisza niewzruszona. Wyciągam ręce, chylę palce ku potrzebą zaschniętym. Wysycham jak one, nienagannie wystawiony na wietrze, prosty w swej budowie. Przecięty na pół. Dotykam tylko opuszkami nieba. Czerpie z nacisku jak najwięcej, tylko po to, by za chwile znów umierać.
116 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

59 online

Menu

Dodaj utwór

Zaloguj się lub załóż konto, aby dodać utwór.

Dodaj utwór

Twoje konto
Shoutbox
0 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie