Wysnute z dymu i płomieni

Wysnute z dymu i płomieni







języki naszego dnia skwierczały już niskopiennie

pod czarną tarczą domu kiedy otworzyliśmy

ogień w miękkim kominie powietrza i snuliśmy

co nieco na przyszłość dostrzegalną jak dym



żaby z pobliskich tafli płatały nam uszy jak gwiazdy

na niebie płatają ciemność i wierzą że jest w tym filozofia

że każdy z kotów ma swą boską drogę - przed siebie - donikąd



a koty były przy nas

nieruchome i wierne jak ciepło które nie każe jeść

i pozwala nie spać pomimo bezgłosu i cieśninki powiek



zanik poczucia mroku wygasł dopiero w świetle późnej pełni

która rozeszła się po kościach zasianych w ziemi przez ślepawe psy

i zbiegła się z głosem naszych matek że chyba już czas



nazajutrz

też będziemy dziećmi ale nasze ubrania

już zmieniły woń na identyczną sobie –



czy to dym – ktoś zapyta – nie

to nasza przyszłość
0 0
7 odsłon

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

4 online
Zaloguj sie aby pisac w shoutboxie